Plac zabaw (Bartosz M. Kowalski, 2016)

Plac zabaw (Bartosz M. Kowalski, 2016)

Postprzez Tonder » 23 kwi 2017, o 13:58

Król Upu

Tonder

Avatar użytkownika
 
 
Posty: 2626
Obrazki: 0
Dołączył(a): 10 maja 2010, o 18:48
Podziękował : 7839 razy
Otrzymał podziękowań: 18976 razy
Plac zabaw (2016)



..

..

Obrazek

Produkcja: Polska
Gatunek: Dramat
Data premiery: 19 września 2016

..

..



TWÓRCY
Reżyseria: Bartosz M. Kowalski
Scenariusz: Stanisław Warwas, Bartosz M. Kowalskit
Zdjęcia: Mateusz Skalski
Muzyka: Kristian Eidnes Andersen
Montaż: Bartosz M. Kowalski
Scenografia: Marek Warszewski
Kostiumy: IAgata Culak
Producent: Andrzej Połeć (+)
OBSADA
Michalina Świstuń - Gabrysia Wolska
Nicolas Przygoda - Szymek
Przemysław Baliński - Czarek
Patryk Świderski - Porwany chłopiec
Paweł Brandys - Ojciec Gabrysi
Anita Jancia - Matka Gabrysi
Paweł Karolak - Ojciec Szymka
Małgorzata Olczyk - Matka Czarka
i inni


Obrazek


..

..


INFORMACJA O FILMIE


"Plac zabaw" z pewnością zasługuje na status jednego z najgłośniejszych polskich filmów ostatnich miesięcy. Natura tej popularności wydaje się jednak mocno przewrotna. Debiutujący w pełnym metrażu reżyser Bartosz Kowalski bywa odsądzany od czci i wiary, a wielu widzów nie jest w stanie doczekać do końca seansu i opuszcza salę kinową, trzaskając drzwiami. Tego rodzaju emocjonalne reakcje da się jeszcze usprawiedliwić jako przejaw działania mechanizmu obronnego i wyraz instynktownej niezgody na ukazaną w filmie rzeczywistość. Dużo bardziej szkodliwe wobec "Placu…" wydają się profesjonalne recenzje sprowadzające intencje twórców do chęci wywołania skandalu obyczajowego. Doprawdy trudno zrozumieć tymczasem perspektywę, zgodnie z którą debiut Kowalskiego byłby wyłącznie efekciarskim kaprysem debiutanta. Na przekór tego rodzaju narracjom, "Plac…" wydaje się filmem pozbawionym kalkulacji, zrealizowanym z poczucia głębokiej trwogi i paraliżującej bezradności wobec zła. Przy okazji stanowi także dojrzałą refleksję nad naturą zjawiska, które wypada na ekranie jednocześnie jako zwodniczo banalne i niepokojąco demoniczne.

Prezentowany premierowo na festiwalu w San Sebastian "Plac…" intryguje nie tylko za sprawą tematyki, lecz także sposobu realizacji. Kowalski umie po mistrzowsku mylić tropy i usypiać czujność widza. Nie bez powodu rozpoczyna swoją opowieść jak typowy "społecznie zaangażowany" film o zepsutej młodzieży z blokowiska. Zanim jednak zdążymy powiedzieć "Cześć, Tereska!", reżyser wytrąca nas z automatyzmu skojarzeń i znacząco komplikuje sprawę. "Plac…" nie tylko – jak zauważyło już wielu recenzentów – ma coś wspólnego z horrorem, lecz emanuje także nastrojem iście apokaliptycznym. W pozornie uporządkowanym świecie Kowalski co jakiś czas umieszcza sceny, które same w sobie nie znaczą może nic, ale po złożeniu w jedną całość zmieniają się w zapowiedź rychłej tragedii. Taką upiorną siłę ma choćby moment, gdy chłopiec, dotychczas wzorowo opiekujący się niepełnosprawnym ojcem, bez wyraźnego powodu daje mu w twarz. Podobny niepokój wzbudza sekwencja obrazująca, jak inny nastolatek obrzuca matkę przekleństwami i nie słyszy z jej strony ani słowa sprzeciwu.

Na całe szczęście Kowalski nie próbuje intensyfikować obecnych w swoim filmie emocji za pomocą dętych metafor bądź pompatycznej muzyki. Doświadczony jako twórca krótkometrażowych dokumentów, reżyser słusznie stawia na formalny minimalizm. Powściągliwość ta udziela się również dziecięcym aktorom, prowadzonym z wyczuciem, na jakie w polskim kinie stać było ostatnio chyba tylko Kubę Czekaja. Wszystkie te zalety nie wystarczyłyby do osiągnięcia udanego efektu artystycznego, gdyby w "Placu…" zawiodła, szeroko komentowana, scena kulminacyjna. W sekwencji obrazującej nieuniknioną erupcję przemocy kamera unika pokazywania aktu agresji z pornograficzną dosłownością. Jednocześnie jednak nie oddala się od niego na tyle, by zapewnić odbiorcy bezpieczny dystans.

Finał filmu Kowalskiego działa jak uderzenie w twarz mające wytrącić widzów z marazmu. "Plac…" wydaje się zrealizowany przeciwko rzeczywistości, w której przemoc – czy to na płaszczyźnie dosłownej czy językowej – coraz częściej spotyka się z milczącym przyzwoleniem. Widoczny w postawie reżysera bunt rozciąga się także na krytykę takich instytucji jak rodzina czy szkoła. Z ich gorzko ironicznych portretów wynika, że fundamentalny problem ekranowego świata polega na patologicznym braku empatii. Dzięki temu, oskarżany czasem o nihilizm, "Plac zabaw" okazuje się w praktyce poruszającym wezwaniem do współodczuwania.

Źródło - Piotr Czerkawski, Filmweb.pl



..

..


Obrazek


..

..
Za ten post autor Tonder otrzymał podziękowania - 3:
Adante, kotio, zbroia
 
Obrazek
Góra

Powrót do fabularne



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość