Nieprawi / Ilegitim (Adrian Sitaru, 2016)

Nieprawi / Ilegitim (Adrian Sitaru, 2016)

Postprzez Tonder » 14 kwi 2017, o 09:35

Król Upu

Tonder

Avatar użytkownika
 
 
Posty: 2626
Obrazki: 0
Dołączył(a): 10 maja 2010, o 18:48
Podziękował : 7839 razy
Otrzymał podziękowań: 18976 razy
Nieprawi / Ilegitim (2016)



..

..

Obrazek

Produkcja: Francja, Polska, Rumunia
Gatunek: Dramat
Data premiery: 13 lutego 2016

..

..



TWÓRCY
Reżyseria: Adrian Sitaru
Scenariusz: Alina Grigore, Adrian Sitaru
Zdjęcia: Adrian Silisteanu,
Alexandru Timosca

Montaż: Theo Lichtenberger,
Mircea Olteanu

Scenografia: Elena Manea
Kostiumy: Elena Manea
Producent: Anamaria Antoci (+)
OBSADA
Adrian Titieni - Victor Anghelescu
Alina Grigore - Sasha Anghelescu
Robi Urs - Romeo Anghelescu
Bogdan Albulescu - Cosma Anghelescu
Cristina Olteanu - Gilda Anghelescu
Miruna Butanche - Julie
Liviu Vizitiu - Bogdan
Mihaela Perianu - Ema
i inni


Obrazek


..

..


INFORMACJA O FILMIE


Stół biesiadny, axis mundi rodzinnego mikrokosmosu. Tutaj rozgrywają się największe dramaty, wychodzą na jaw nieprzekraczalne podziały ideologiczne, a łzy leją się równie obficie, co wódka. Rumuńskie kino stoi ciasnotą przestrzeni prywatnej, bo to, co publiczne, nie niesie już zakorzenienia i solidarności, raczej przypomina o panującym „na zewnątrz” chaosie. W wąskich kadrach i wąskich pokoikach rodziny konserwują się we własnym sosie, przygniecione ciężarem bliskości i pamięcią o wydarzeniach, które ufundowały współczesny społeczny marazm. Czy na takiej glebie może wykiełkować coś poza piętrzącymi się tajemnicami i wstydem?

W "Nieprawych" Adriana Sitaru stół świadkuje gwałtownym egzorcyzmom nad głową rodziny. W trakcie rodzinnego obiadu dzieci wygarniają ojcu, że za dyktatury Ceausescu był informatorem bezpieki. Victor, owdowiały ginekolog, miał donosić władzy na kobiety, które planowały usunąć ciążę – w czasach, kiedy w komunistycznej Rumunii obowiązywał tzw. dekret 770, niemal całkowicie zakazujący aborcji. W domu Anghelescu dochodzi do zupełnie dosłownego przejęcia władzy – ojciec, pośród emocjonalnych krzyków i wzajemnych pretensji, kapituluje przed gniewem dzieci i wynosi się z mieszkania. Nie w poczuciu skruchy jednak, a w przekonaniu, że został oskarżony niesłusznie – jako zwolennik pro-life postępował w zgodzie z własnym sumieniem. Współpraca z totalitarną władzą, która przyczyniła się do rozbudowy podziemia aborcyjnego, była w jego mniemaniu „odpryskiem” czegoś bardziej fundamentalnego – prywatnej etyki.

Znamy te dylematy – prezentowane jednocześnie subtelnie i emocjonalnie – z innych filmów rumuńskiej nowej fali, gdzie rodzinne piekła osiągają niespotykany, niemal paradokumentalny poziom realizmu. U Sitaru to zakorzenienie w ordynarnej codzienności łączy się niewidzialną nicią z uniwersalnością antycznej tragedii. Zdanie, rzucone mimochodem przez Victora pod adresem bliźniąt Sashy i Romeo – że gdyby nie jego postawa, "mogliby się w ogóle nie urodzić" – staje się czymś na kształt powtórzonej klątwy. Nad rodzeństwem ciąży fatum – "nieprawego" urodzenia? pierwotnego odrzucenia przez rodziców? – które niestrudzenie pcha je ku sobie, aż do złamaniu tabu incestu, do kazirodczego zbliżenia. To ostateczny i perwersyjny triumf radykalnej domowej prywatności przeciwstawionej temu, co publiczne – wszystko, łącznie z kierowanym zwykle ku światu zewnętrznemu pożądaniem, może „pozostać w rodzinie”. W rodzinnym kołchozie dorosłe dzieci żyją razem, na kupie, co, paradoksalnie, ratuje system przed rozpadem i prowadzi do dziwnego pojednania.

Dziwnego, bo mimo wszystko trudno zaufać finałowym słowom Victora – patetyczny monolog o miłości, ilustrowany "Sonatą księżycową" Beethovena, może być równie dobrze szczery, co podszyty gorzką ironią. Podobnie jak wieńcząca film rodzinna fotografia – wszyscy zgromadzeni przy tym samym biesiadnym stole, ale dziwnie przybici, odziani w czernie. Sitaru rezygnuje z moralnych jednoznaczności. Opowiadając historię jakby żywcem wyjętą z tabloidu – która u nas budziłaby gwałtowne emocje i podziały – nie daje zatriumfować obyczajowemu skandalowi i nie opowiada się po żadnej ze stron ideologicznego sporu o aborcję czy model relacji rodzinnych. Na zgliszczach dawnej konserwatywnej rodziny wyrasta coś pozornie idealnego, prywatne odnosi zwycięstwo nad publicznym, ale nie wiemy, czy to dobrze, czy źle. System dalej trwa, ale na granicy kolejnego rozpadu. I chociaż "Nieprawi" nie są arcydziełem pokroju "Sieranevady" Cristi Puiu, gdzie rodzina stawała się metaforą szerszej konfiguracji społecznej, uczą jednak, w jaki sposób opowiadać o tematach politycznych, pozostając jednocześnie blisko rzeczywistości i blisko codziennego życia. Jak prowadzić dialog, żeby nie przesadzić. Nam wszystkim – i to nie tylko w Polsce – taka lekcja trudnego realizmu jest obecnie bardzo potrzebna.

Źródło - Marcin Stachowicz - Filmweb.pl



..

..


Obrazek


..

..
Za ten post autor Tonder otrzymał podziękowania - 3:
Adante, kotio, zbroia
 
Obrazek
Góra

Powrót do fabularne



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość