Pan od muzyki / Les choristes (Christophe Barratier, 2004)

Pan od muzyki / Les choristes (Christophe Barratier, 2004)

Postprzez Tonder » 22 mar 2017, o 22:54

Król Upu

Tonder

Avatar użytkownika
 
 
Posty: 2596
Obrazki: 0
Dołączył(a): 10 maja 2010, o 18:48
Podziękował : 7833 razy
Otrzymał podziękowań: 18843 razy
Pan od muzyki / Les choristes (2004)



..

..

Obrazek

Produkcja: Francja, Niemcy, Szwajcaria
Gatunek: Dramat, Muzyczny
Data premiery: 17 marca 2004

..

..



TWÓRCY
Reżyseria: Christophe Barratier
Scenariusz: Christophe Barratier, Philippe Lopes-Curval
Zdjęcia: Jean-Jacques Bouhon,
Dominique Gentil, Carlo Varini

Muzyka: Bruno Coulais
Montaż: Yves Deschamps
Scenografia: François Chauvaud
Kostiumy: Françoise Guégan
Producent: Arthur Cohn (+)
OBSADA
Gérard Jugnot - Clément Mathieu
François Berléand - Dyrektor Rachin
Jean-Baptiste Maunier - Pierre Morhange (jako chłopiec)
Armen Godel - Lekarz
Monique Ditisheim - Matka Marie
Erick Desmarestz - Doktor Dervaux
Kad Merad - Chabert
Marie Bunel - Violette Morhange
i inni


Obrazek


..

..


INFORMACJA O FILMIE


Zastanawiało mnie, co takiego wyjątkowego ma w sobie ten film, że od wielu miesięcy nie schodzi z francuskich ekranów, pozostając w ścisłej czołówce najpopularniejszych tytułów kinowych.

"Pan od muzyki" porównywany jest z innym wielkim przebojem francuskiej kinematografii, a mianowicie "Amelią" Jean-Pierre'a Jeuneta. I jest tu coś na rzeczy, bo debiutancki film Christophe’a Barratiera będący remakiem "Słowiczej klatki" Jeana Dreville’a wpisuje się w konwencję tak zwanych "filmów optymistycznych", mających w sobie coś z bajki, gdzie dobrzy zostają nagrodzeni, a źli ponoszą sprawiedliwą karę.

Bohaterem filmu jest niespełniony, zakompleksiony muzyk, który podejmuje pracę w szkole dla trudnych dzieci. Nie wiadomo, przez co przeszedł Clement Mathieu, ale nie były to raczej doświadczenia zbyt optymistycznie. Przekraczając bramę placówki, nauczyciel ma przeczucie, że teraz może być tylko gorzej.
Intuicja na szczęście go zawodzi. W miejscu o znamiennej nazwie "Dno stawu", gdzie na agresję odpowiada się agresją, w myśl zasady "akcja-reakcja", będzie miał ważną rolę do spełnienia.
"Łysol" (takie przezwisko nadają mu chłopcy) przyglądając się metodom wychowawczym bezwzględnego dyrektora, postanawia w inny sposób zdobyć zaufanie uczniów. Zakłada chór, aby dotrzeć do serc i umysłów małych łobuziaków. Jest wśród nich sierota czekający w każdą sobotę pod bramą szkoły, wierząc, że pewnego dnia zabierze go ojciec, zdemoralizowany przestępca i wielki talent wokalny - perła, którą wyławia Clement Mathieu. W chórze każdy z nich ma swoje miejsce, znajdzie się nawet ktoś, kto będzie pełnił niewdzięczną rolę pulpitu.

Reżyser dość często uderza w tony sentymentalne i robi to z premedytacją, wystarczy przywołać choćby łzawe zakończenie rodem ze "Stowarzyszenia Umarłych Poetów", czy świadome konstruowanie postaci dzieci wzbudzających litość. Pojawiają się też oczywiste uproszczenia, jak nieskazitelne brzmienie chóru, który jest przecież zbieraniną amatorów.
Ale o dziwo film nie traci przy tym na wartości, a wręcz przeciwnie. I na tym między innymi polega fenomen "Pana od muzyki", który ma w sobie jakaś magię i sympatyczną nutkę nostalgii kojarzącą się z dzieciństwem.

Film Barratiera skonstruowany na zasadzie retrospekcji (dwóch kolegów wspomina swego dawnego nauczyciela) dzięki swemu specyficznemu klimatowi przypomina mi trochę obrazy Giuseppe Tornatore, w których bohater często wraca we wspomnieniach do krainy dzieciństwa. I choć wydarzenia przefiltrowała już pamięć, a kraina nie zawsze przypominała idyllę, to jej obraz pozostał niezatarty we wspomnieniach, tak jak przywoływana z rozrzewnieniem postać pana od muzyki.

Źródło - Dominika Wernikowska, Filmweb.pl



..

..


Obrazek


..

..
Za ten post autor Tonder otrzymał podziękowania - 3:
Adante, kotio, zbroia
 
Obrazek
Góra

Powrót do fabularne



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości