Powidoki (Andrzej Wajda, 2016)

Powidoki (Andrzej Wajda, 2016)

Postprzez Petunia » 19 maja 2017, o 16:46

absolwent

Petunia

 
 
Posty: 343
Dołączył(a): 29 wrz 2014, o 14:34
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 1028 razy

Powidoki (2016)


Biograficzny | 1 godz. 38 min.
produkcja: Polska
premiera: 13 stycznia 2017



scenariusz i reżyseria: Andrzej Wajda


muzyka: Andrzej Panufnik

zdjęcia: Paweł Edelman




Recenzja filmu: Powidoki

Adam Siennica
Powidoki – recenzja filmu [Festiwal Filmowy w Gdyni]


Powidoki to najnowsza produkcja Andrzeja Wajdy, opowiadająca o malarzu Władysławie Strzemińskim. Dobry film, choć nie obyło się bez wad.

Film Powidoki prezentuje osadzoną w latach 50. ubiegłego wieku w Łodzi historię Władysława Strzemińskiego. Poznajemy postać artysty, malarza i wykładowcy na łódzkiej uczelni, który musi zmagać się z nową rzeczywistością PRL. Sam niegdyś wierzył w rewolucję, ale po tym, jak stracił rękę i nogę w wojnie, stracił również wiarę i zajął się malarstwem oraz nauczaniem.

Wajda opowiada tę historię w sposób prosty, oczywisty i trochę idealizuje postać Strzemińskiego. Z jednej strony wydaje się, że za bardzo akcentuje jego niezłomność i bunt przeciwko komunistom, którzy wchodzą z butami w kulturę, ale z drugiej czuć w tym pewnego rodzaju hołd dla tego człowieka. Reżyser podziwia to, jak malarz za wszelką cenę nie ugiął się pod wszelkimi naciskami, pozwalając stopniowo gnieść się ustrojowi, dla którego nie był jednym z najważniejszych artystów XX wieku, ale kimś, kto zwyczajnie przeszkadza. Reżyserowi udaje się klarownie opowiedzieć historię, która stanowi zaledwie wycinek z życia Strzemińskiego, dlatego też nie jest to tradycyjny film biograficzny, w którym możemy dokładnie poznać tę postać i dowiedzieć, się, dlaczego warto było stworzyć o niej tę fabułę. Wajda potępia też ustrój komunistyczny, pokazując go jako bezmyślny twór, który zniszczy wszystko dobre, co stanie mu drodze. W pewnym sensie jasno przekazuje uniwersalną prawdę: polityka nigdy nie powinna mieć wpływu na kulturę, bo może skończyć się to źle.


Najjaśniejszym punktem Powidoków jest Bogusław Linda w tytułowej roli. Znów przypomina o tym, że nie jest tylko największym twardzielem polskiego kina, ale też dobrym, utalentowanym aktorem, który potrafi tworzyć subtelne, emocjonalne kreacje. Jego rola nie jest oparta na aktorskich fajerwerkach czy nadekspresji. Spokojna, wyważona, a kiedy trzeba – odpowiednio emocjonalna i charyzmatyczna, a jednocześnie wiele wymagająca od aktora z uwagi na fakt, że gra on kalekę. Linda sprostał wyzwaniu, dając z siebie bardzo dużo.

Realizacyjnie jest to naprawdę dopracowany film. Zdjęcia Pawła Edelmana wspaniale pokazują piękno Łodzi, a iluzja budowy realizmu danej epoki jest całkowicie zachowana. Można w to uwierzyć, dać się wciągnąć i wczuć. Problem pojawia się tak naprawdę na poziomie scenariusza, który jest daleki od idealnego. Poza Bogusławem Lindą brak tutaj wyrazistych i ciekawych postaci. Obserwujemy wręcz jednowymiarowych bohaterów, których odtwórcy nie korzystają z pełni aktorskiego potencjału, a przecież obok Lindy mamy tu wielu młodych i utalentowanych polskich aktorów z Zofią Wichłacz na czele. Szkoda, że scenariusz nie pozwala im rozwinąć skrzydeł. Nawet sympatyczna Bronisława Zamachowska (córka Zbigniewa), która debiutuje tą rolą, niewiele ma do zagrania. To wszystko tyczy się też czarnych charakterów, którzy są stereotypowymi komunistami nieoferującymi nic ponad to. Nie oczekiwałem tworzenia dobrych komunistów ani nic z tych rzeczy, dobrze byłoby jednak, gdyby scenariusz zawierał po prostu postacie z krwi i kości. Problem tyczy się też dialogów, które czasem brzmią sztucznie i mało prawdziwie.
Powidoki to pomimo scenariuszowego niedopracowania naprawdę dobry film. Andrzej Wajda nadrabia tutaj wiele mankamentów realizacją i prostym sposobem opowiadania historii. Składa hołd artyście, który nie ugiął się pod naciskiem władzy i zapłacił za to wielką cenę. Zrobił coś, na co wielu w tamtych czasach nie miało odwagi.






występują:

Bogusław Linda . . . . . . . . Władysław Strzemiński
Zofia Wichłacz . . . . . . . . Hania
Bronisława Zamachowska . . . . . . . . Nika Strzemińska, córka Katarzyny Kobro i Strzemińskiego
Krzysztof Pieczyński . . . . . . . . Julian Przyboś
Szymon Bobrowski . . . . . . . . Włodzimierz Sokorski
Mariusz Bonaszewski . . . . . . . . Madejski
Aleksandra Justa . . . . . . . . Kierowniczka sklepu
Maria Semotiuk . . . . . . . . Róża Saltzman

... i inni



autor: boron źródło: wyborcza.pl


„Powidoki” Andrzeja Wajdy opowiadają o wybitnym malarzu i teoretyku sztuki Władysławie Strzemińskim (Bogusław Linda), jednym z liderów międzywojennej awangardy w Polsce, twórcy teorii unizmu. Tytuł filmu wziął się od serii dzieł malarza. Powidok jest zjawiskiem optycznym, które zostaje pod powieką po patrzeniu na intensywne światło (słońce czy żarówkę).

Stephen Dalton z The Hollywood Reporter styl reżyserski Wajdy nazwał „odrobinę staromodnym”

Recenzent zauważa, że Wajda otwarcie krytykuje komunizm. Przedstawił Strzemińskiego nie tylko jako uznanego malarza abstrakcyjnego, który cieszy się dobrą opinią jako wykładowca Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi (dzisiaj ASP jego imienia), ale też artystę, który zmaga się z realiami epoki socrealizmu. „Malarze abstrakcyjni byli podejrzani dla władzy przez swój ‘formalizm’ i ‘amerykański kosmopolityzm’” – pisze dziennikarz.
„Powidoki”: bez kontekstu, ale ze smakiem

Zdaniem Daltona Wajda przedstawia Strzemińskiego jako odważnego i „niemal świętego bojownika o artystyczną wolność”, ale pokazuje go „zbyt beznamiętnie i oględnie”. Przykład? Nie wiemy, dlaczego jego żona Katarzyna Kobro, wybitna rzeźbiarka, zakazuje Strzemińskiemu uczestniczenia w jej pogrzebie. Podobnie zdaniem krytyka „The Hollywood Reporter jest z córką malarza Niką (Bronisława Zamachowska), którą ojciec wysyła do domu dziecka „bez kontekstu i wyjaśnień”.

Studenci malarza postrzegają go niczym mesjasza i geniusza oraz ryzykują swoje kariery, aby uczestniczyć w jego dodatkowych seminariach. „Witamy w stowarzyszeniu umarłych malarzy” – komentuje Dalton.

Innym elementem przedstawionym według recenzenta zbyt powierzchownie jest relacja z zakochaną w Strzemińskim młodą Hanną. Według niego odrzucenie kobiety przez malarza jest kiepsko wytłumaczone. „Odrobina bardziej realistycznej psychologii postaci mogłaby nadać głębię dydaktycznemu scenariuszowi Andrzeja Mularczyka”.

„Powidoki” są mimo wspomnianych mankamentów filmem „jak każdy obraz Wajdy, elegancko zmontowanym, przepięknie oświetlonym i wyreżyserowanym ze smakiem”. Dalton chwali zdjęcia Pawła Edelmana (Oscar za „Pianistę”) oraz sięgnięcie po muzykę Andrzeja Panufnika, który na początku lat 50. uciekł przed ówczesnymi władzami do Wielkiej Brytanii.

„Jest pewna ironia w tym, że film opowiadający o sztuce awangardowej przedstawiony jest jak konwencjonalny film kostiumowy. W dodatku obraz potępia propagandę, jednocześnie przedstawiając polską historię jako konflikt między szlachetnymi bohaterami a brutalnymi złoczyńcami – podsumowuje recenzent. – Oczywiście, po przeżyciu 90 lat i nakręceniu ponad 50 filmów Wajda ma pełne prawo do robienia teatralnych obrazów jak ‘Powidoki’”.

Premiera kinowa filmu Wajdy 13 stycznia.


Obrazek
Za ten post autor Petunia otrzymał podziękowania - 4:
kotio, lekwas, Tonder, zbroia
 
Góra

Powrót do fabularne



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość