Eros y Tanatos
Felietony Pani Ewy - Tydzień kobiet

Wielkopolska Jlustracja 6 kwiecień 1930 , Nr 27




Trzy modele wiosenne z pelerynkami. Każdy z tych modeli
można uszyć z materjałów do prania. Pelerynki i szarfy lub
paseczki z crepe de chine lub georgetty.






Hasłem dnia: pastelowe kolory i naturalna linia





Musimy sobie powiedzieć stanowczo, że nakazem chwili jest powrót do kobiecości we wszystkich objawach mody. Począwszy od miękkich, koronkami obszytych negliżów, poprzez sukienki i kostjumy sportowe jak również wzorzyste, powiewne sukienki popołudniowe, — aż do cieniutkich tkanin sukien wieczorowych, ubiór eleganckiej kobiety roku 1930 wykazuje miękką linię, modelującą postać. Ideałem dzisiejszych twórców mody jest naturalna linja ciała. Zbytnia prostota i oschła powściągliwość pod względem wszelkich fałd i zaokrągleń należą zupełnie do przeszłości.


Wiosenny kostjum sportowy
z angielskiego materjału w kratką,
granatowe z białem. Jedyną ozdobą
są wstawione plisy z gładkiego,
granatowego materiału.



Kombinacja kolorów jest rzeczą bardzo ważną w ubiorach wiosennych. Nowe odcienie różnych kolorów są, tak jak i nowa linja, zupełnie kobiece. Odcienie we wszystkich kolorach są miękkie, pastelowe, — zupełnie nie używa się w ubiorach kolorów ostrych, kontrastowych, jak to było modne w roku ubiegłym.




Sezon wiosenny i letni przynosi nam duży wybór w cieniutkich jak pajęczyna tkaninach. Czarujące są kreacje wielkich domów mód z koronek, tiulu lub chiffonu. Mistrzowie mody twierdzą, że każda elegancka pani powinna mieć conajmniej jedną koronkową suknię w swojej garderobie w tym sezonie, gdyż koronkę zalicza się do materjałów najelegantszych. Z chiffonów mamy prześliczne, miękko falujące modele z falbankami i pelerynkami, zakrywającemi ramiona. Modele z chiffonu lub podobnych, cieniutkich materjałów krojone są w linji, modelującej ciało. W samym pasie, na przodzie, sa lekko przydrapowane, lub mają małe, miękkie spięcie. Suknie te wymagają dosyć dużo materiału, gdyż spódnice są krojone w szerokie klosze, lub falbany. Materjały te tak ślicznie układają się, że suknie z nich wyglądają, jak cudnie rozkwitające kwiaty.


Miły płaszczyk
dla mniej kobietki.


Wszystko to, co mówią mistrzowie mody, jest bardzo piękne i niemniej interesujące, lecz panowie ci nie zastanawiają się nawet przez chwilę czy kieszenie nasze zdołają objąć te wszystkie wydatki. Musimy łamać sobie główki nad tem, jak i co zrobić, by wiosna i lato znalazły nas możliwie przygotowane. Pamiętajmy, że suknie można zawsze przerobić, więc przedewszystkiem trzeba zobaczyć, czy nie uda nam się coś wykombinować z zeszłorocznych sukien. Możnaby powiedzieć, iż suknie zeszłoroczne były krótkie i wąskie, więc przerobić niema co — ale tak źle nie jest! W tym roku używa się materjałów gładkich, tak jak i wzorzystych, więc cóż trudnego, dobrać metr lub półtora materjału wzorzystego do sukni zeszłorocznej z materjału gładkiego, całość napewno będzie bardzo ładna i efektowna, jeśli dobierzemy materjał w tonie harmonizującym. Materjał gładki możemy użyć na suknie, a przedłużyć godetami, kloszami lub t. p. z materjału wzorzystego.


Z niemniejszem powodzeniem możemy użyć materjał odwrotnie, zależnie od fasonu sukni lub od ilości metrów każdego poszczególnego materjału. W ten nam sposób możemy przerobić zeszłoroczną suknię tiulową lub koronkową. Jeśli mamy suknię koronkową, dokupujemy tiulu lub georgetty, którą rozszerzamy wąską spódniczkę koronkową, wstawiając w różnych miejscach lub naszywając klosz, tem samem przedłużając spódniczkę. Wycinamy jeszcze jeden klosz trochę mniejszy i przyszywamy go do wycięcia wokół szyi, klosz ten tworzy prześliczną modną pelerynkę. Zamiast kloszu przy spódnicy możemy naszyć dwa lub trzy rzędy falban. Falbany naszywa się począwszy od około 10 do 20 centymetrów powyżej kolan w dół. Jeśli naszywa się falbany, wtedy koniecznem jest zwęzić spódnicę od pasa do dołu, tak, że gdy naszyte są falbany, spódnica tworzy rodzaj dzwonu.

Ewa.



Bardzo elegancki wiosenny płaszcz z białego
„suede“ z małym stojącym kołnierzem.



Od redakcji: Powyżej dajemy pierwszy artykuł o modzie naszej nowej współpracowniczki. Niewątpliwie zdobędzie sobie ona tyle samo zaufania i sympatji Czytelniczek „Tygodnia kobiecego“, ile zdobyć sobie umiała dotychczasowa nasza współpracowniczka, Pani Hanka.

Również prowadzić będziemy dalej „Odpowiedzi“ i porady praktyczne, a dla porad kosmetycznych uzyskaliśmy współpracę specjalistki tego działu. Prosimy więc, jak dotychczas, wszelkie zapytania kierować pod adresem: „Wielkopolska Jlustracja“, redakcja „Tygodnia Kobiecego“.


Odpowiedzi

Stała prenumeratorka — Bydgoszcz. — Proszę zastosować zabiegi następujące: twarz myć rano i wieczór dobrze ciepłą wodą, używając do mycia rannego otrąbki abaridowe, wieczorem użyć dobrego mydła, np. Elida, Lustra, Pulsa czy inne. Co tydzień lub dziesięć dni zrobić parówkę, po której trzeba wycisnąć wszystkie większe wągry. Do wyciskania wągrów powinna pani mieć specjalny instrument lub wyciskać przez watkę albo kawałek czystego materiału, żeby żadna nieczystość nie dostała się do skóry. Po gruntownem oczyszczeniu twarzy z wągrów zrobić okład z otrąbek abaridowych, sparzonych mlekiem. Okłady można powtarzać codziennie. Dwa lub trzy dni po wyciśnięciu wągrów skóra będzie pani schodzić, trzeba więc zrobić trochę mięszanki z wody różanej. Najlepiej mięszankę robić w małych ilościach, żeby zawsze była świeża. Kieliszek wody różanej, sok z połowy cytryny i jedną łyżeczkę gliceryny. W ciągu dnia, jeśli pani parę razy się pudruje, to powinna pani po paru godzinach zmyć całą twarz rozcieńczoną wodą kolońską, można zamiast zwykłej wody dodać 50 procent wody różanej. Najlepiej do tego zmywania użyć kawałek czystej waty, po gruntownem oczyszczeniu twarzy użyć trochę kremu nietłustego jako podkład pod puder. Mięszankę, którą podaję, może pani również używać tuż przed spaniem na twarz i ręce.

Fijołek — Poznań. — Nogi trzeba gimnastykować, by wyrobić muskuły. Wieczorem przed spaniem wymoczyć nogi w naczyniu głębokiem, żeby woda sięgała prawie do kolan. Po wymoczeniu zrobić lekki masaż, wcierając zagrzaną oliwę.


Pani Ewa
..




Obrazek

Szafa Garderobiana
Szlafrok z fałdą „watteau”.

Luźny, powłoczysty szlafrok z wełny kremowej. Z przodu, u góry otwarty na małej kamizelce gipiurowej i naszyty na brzegach szeroką plisą jedwabną, koloru fraise, tył ma ułożony w szeroką fałdę watteau, kończącą się u góry pod gładką, niezbyt szeroką pelerynką. Przód i boki ujęte w talji luźnym pasem jedwabnym, spiętym na boku dużą rozetą. Z pod szerokich, zaplisowanych rękawów wychyla się bufa jedwabna wszyta w obcisły mankiecik.
Powieści
(1)

ROZDZIAŁ PIERWSZY.

GROŹBA SKAZAŃCA.
Sala rozpraw w sądzie karnym przepełniona była ludźmi. Wszyscy czekali niecierpliwie na ogłoszenie wyroku, którego treści nikt się nie domyślał i nikt z góry, przewidzieć nie mógł.

— Ciszej! ciszej! — wołano tu i ówdzie, a i woźni sądowi ze swej strony, usiłowali uspokoić hałaśliwą publiczność, powtarzając swoje sakramentalne uciszcie się!“ Oskarżony tylko, którego losy rozstrzygnąć się miały za chwilę, zachowywał się prawie obojętnie, a na twarzy jego więcej było widać ciekawości, niż przerażenia. Był to człowiek średniego wzrostu, ale krępy i barczysty. Włosy miał ciemne, twarz gładko wygoloną i oczy szare, ocienione gęstemi brwiami, które mu nadawały wyraz ponury. Ubrany był porządnie, a nawet dostatnio. Mówił po polsku z pewną trudnością i z cudzoziemskim akcentem, gdyż, jak się pokazało w toku rozprawy, był on na wpół
Amerykaninem. Dzieckiem jeszcze wyemigrował z rodzicami do Nowego Świata, gdzie spędził znaczną część życia. Nie poszczęściło mu się jednak widocznie, bo powrócił, nie uzbierawszy zbyt wiele grosza, poto, aby dostać się wkrótce na ławę oskarżonych.

— Awanturnik! — mówił ktoś z publiczności — chciał sobie sam sprawiedliwość wymierzyć.

— Gorzej niż awanturnik, to zwyczajny bandyta! Wtargnął przecie do mieszkania bezbronnego starca, któregoby niechybnie zamordował, gdyby nie przytomność umysłu krewnej archeologa, która zatelefonowała po policyę.

— Zranił go podobno w ramię.

— Dał do niego dwa strzały i strzeliłby z pewnością raz jeszcze, ale odważna kobieta uchwyciła go wtedy za ramię, wytrącając mu nabitą broń z ręki.

— A czy ta dzielna niewiasta znajduje się tutaj? — zapytał ktoś mniej widocznie uświadomiony.

— A jakże! ona jest przecie głównym świadkiem; ona też nakłoniła starego do wytoczenia procesu mordercy.

— Mordercy? Przecież — o ile wiem — człowiek ten nikogo nie zabił.

— Ale chciał zabić, a to na jedno wychodzi — oburknął pytającego czerwony jegomość z twarzą apoplektyka, który zdawał się mocno interesować przebiegiem procesu. — Takie gwałty powinny być surowo karane, już i tak dosyć się ich
u nas namnożyło... Byle co! zaraz browning w robocie. To przecie kraj cywilizowany, a nie puszcza amerykańska, gdzie można zamordować człowieka bez sądu i kary, czy jak oni tam powiadają zlinczować. - Apoplektyczny jegomość perorowałby zapewne dłuższy czas, popisując się znajomością stosunków amerykańskich, zaczerpniętą jak się zdaje z pilnego odczytywania przygód Nik Cartera, ale sędziowie przysięgli wchodzili już na salę, po odbytej na uboczu naradzie, a werdykt ich miał być za chwilę ogłoszony. Rozmowy ustały i zapanowała powszechna cisza, wśród której zabrzmiał donośnie głos przewodniczącego, odczytującego wyrok, streszczający się wjednem złowrogiem słowie W i n i e n.

Tak! — Sąd przysięgły uznawał, że Jakób Łęga, przybyły niedawno z Ameryki, winien jest zbrodni usiłowanego morderstwa, który chciał spełnić na osobie Józefa Nałęcza, znanego powszechnie w mieście miłośnika starożytności. Uwzględniwszy nawet łagodzące okoliczności, wyzyskane umiejętnie przez głośnego obrońcę, adwokata Jalesza, trybunał widział się zmuszonym skazać oskarżonego na 10 lat ciężkiego więzienia w Wiśniczu.

Usłyszawszy ten wyrok, oskarżony Jakób Łęga zerwał się z miejsca i stał przez chwilę z szeroko rozwartemi oczyma, jakby nie rozumiejąc, o co właściwie chodzi.

C. d. n.
. . . | zapamietaj