Panowie
Zbigniew Sawan
(14 kwietnia 1904 - 4 czerwca 1984)
Polski aktor kina niemego i dźwiękowego, reżyser teatralny, dyrektor teatrów. Bratem aktorki Jadwigi Nowakowskiej-Boryty. Brał udział jako żołnierz w wojnie z bolszewikami. Wystąpił w dwunastu przedwojennych filmach przeważnie w roli amanta. Ciemny szatyn o pociągłej twarzy i piwnych oczach. Grał w teatrach z najwybitniejszymi artystami sceny. Był uczniem Zelwerowicza i Jaracza. Po wojnie nadal pracował dla teatru i jako aktor i jako dyrektor scen. Wystąpił też w rolach epizodycznych w ponad dwudziestu filmach fabularnych i telewizyjnych
... czytaj więcej
Idziemy do kina

Karuzela życia
Jedni na plaży znajdują poparzenie słoneczne inni bursztyn wyprodukowany na Tajwanie... Harry Cort znalazł miłość swego życia - cudną i posażną Izę Norską.
Jeszcze tylko musi ją wydrzeć szponom pewnego finansowego rekina. W reżyseri Bolesława Micińskiego rzecz wyprodukowała Vita-Film, UWAGA! W obsadzie Bebe Bay! i Douglas... (ale Józef)
[center][font=Impact]KARUZELA ŻYCIA[/font]
na podstawie [font=Impact]NAJMILSZA PRZYGODA JACKA TRENTA[/font] powieści Ireny Zarzyckiej

[b] Produkcja Polska[/b]
Premiera [b]19 lipiec 1930 roku.[/b][/center]
[imgl=GREY=http://www.adante.nazwa.pl/zbroiowisko/aobrazki/adante/2201505141935421.jpg][/imgl] 1860 m
Dziennikarz Jacek Trentkowski - w tej roli przystojny Harry Cort - w trakcie pobytu na plaży (zapewne dla rozrywki) widzi jak topi się dama. Dzielny dziennikarz śpieszy na pomoc i wyławia z wprawą wodną niezdarę. Zaskakującym zbiegiem okoliczności natychmiast się w niej zakochuje - na co może mieć wpływ tak powab własny Izy Norskiej jak i fakt, iż gra ona w tym filmie córkę milionera.
Zważywszy na sporą dysproporcję finansową jaka często zachodzi między osobą parającą się dziennikarstwem i osobą określaną mianem "milionera", bezpośrednie udanie się do domu ojca ukochanej z prośbą o jej rękę, gwarantuje mierny skutek. Dziennikarz Jacek, chcąc być blisko przedmiotu swego uwielbienia, decyduje się na finezyjny manewr zwany czasem "back door action", czyli: wprawdzie udaje się do domu ojca, ale nie prosi o rękę córki lecz o pracę dla siebie. W ten sposób zdobywa nowy zawód i w CV może sobie dopisać: "serwisant domowy przyboczny" czyli lokaj. [imgr=grey=http://www.adante.nazwa.pl/zbroiowisko/aobrazki/adante/2201505141939001.jpg][/imgr] Jednak w nowej pracy, zamiast wodzić wzrokiem za przedmiotem westchnień (w przerwach między odbieraniem w przedpokoju kapeluszy i "w oka mgniennym" reagowaniu na frazę wygłaszaną po użyciu zwyczajowego lokajskiego imienia (najczęściej jest to Jan) "... może odejść"), gapi się (jak sroka w gnat) w rzędy cyfr finansowych wypisywanych przez - również zatrudnionego w owym domu - sekretarza. Co gorsza - dostrzega w liczbowych kolumnach zachłanną kreatywność. Tak naprawdę sekretarz dał się przyłapać na niecnych machinacjach lokajowi, gdyż również wodzi wzrokiem za powabna córką milionera, przez co okresowo traci koncentrację.
Przyłapany i wyczuwając w przystojnym rywalu konkurenta, chwyta się starego i sprawdzonego sposobu "łapaj złodzieja" i uderzeniem wyprzedzającym oskarża lokaja Jacka o jakąś zmyśloną kradzież, a fakt jej zaistnienia popiera swym autorytetem wynikającym z wyższego statusu zatrudnienia w domu ojca.

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności w ręce fałszywie oskarżonego trafiają jak najbardziej autentyczne dowody machlojek sekretarza w postaci depeszy, z której wynika, że ów sfałszował czeki pana domu czym dobitnie go zrujnował.
Tylko dzięki staraniom lokaja (a byłego dziennikarza) prawda jak oliwa na wierzch wypływa. Przeniewierczy sekretarz idzie siedzieć.
I już nic nie stoi na drodze do szczęścia, którego treścią jest ślub Jacka Trentkowskiego ze swą ukochaną.

Powyższe napisałam na podstawie z trudem wyszukanych szczątkowych informacji, bo sam film nie zachował się do dnia dzisiejszego.
Mimo fatalnych recenzji jakimi go wówczas potraktowano, trochę szkoda. W obsadzie poza Harry Cortem są tu prawie sami debiutanci, to mogło być ciekawie. W dodatku najczęściej debiutanci jednorazowi, to znaczy - był to ich jedyny występ w przedwojennym polskim kinie. Nic o nich nie udało mi się znaleźć, ale prace wyszukiwawcze trwają.

Śliczna Iza Norska, z wykształcenia skrzypaczka po konserwatorium muzycznym ukończonym w Berlinie, przed "Karuzelą życia" wystąpiła w jednym filmie: "9. 25. Przygoda jednej nocy", po "Karuzeli" już więcej w filmie nie zagrała, a w 1939 roku wraz synem wyemigrowała do Iraku, gdzie mieszkała jej siostra Paulina, zamężna z paszą Maxem Makowskim.
Jan Rogoziński po tym debiucie dorobił się jakiejś kinematograficznej historii: wystąpił w czterech filmach, pracował jako asystent reżysera i kierownik zdjęć.

Gwiazdą niewątpliwą był Harry Cort (prywatnie: książę Stanisław Józef Gedyminowicz-Bielski).
I tylko on uzyskał w miarę dobre recenzje. Pisano wręcz, że się rehabilitował za swój beznadziejny występ w filmie "Halka" z tego samego roku. Niewiele pochwały widać dały, bo więcej się na ekranie nie pojawił.

Doprawdy film musiał pachnieć świeżością skoro tyle w nim było nowalijek, znaczy: debiutantów. Dodam jeszcze, że reżyser i jednocześnie autor scenariusza, Bolesław Miciński, również był debiutantem. Wytwórnia Vita-Film też. I w obu przypadkach na debiucie się skończyło.

Reżyseria [size=4] Bolesław Miciński[/size]

Kierownictwo artystyczne[b] Adam Augustynowicz[/b]

Scenariusz [b]Bolesław Miciński, Wacław Malczewski, Adam Augustynowicz[/b]

Zdjęcia[size=3] Stanisław Witkiewicz[/size]

Scenografia [b]Wiesław Cieśliński, Jerzy Pronaszko[/b]



[color=sienna] [b] Iza Norska[/b] . . . . . . . . . . . . . . [i] córka milionera[/i]
[b]Harry Cort[/b] . . . . . . . . . . . . . . [i] dziennikarz Jacek Trentkowski[/i]
[b] Bebe Bay
Edward Sten
Richard Bohm
Jan Rogoziński
Czesław Niedzielski
Józef Douglas
Rysio Miciński[/b]
[/color]

[right]Kierownictwo produkcji[b] Wacław Malczewski[/b]
Produkcja[size=4] Vita-Film[/size][/right]
Pierwowzory


[hr=brown=1].[/hr] [font=Impact]Z PRASY:[/font]
[hr=sienna=1].[/hr] (...)„Karuzelę życia”, debiut reżyserski p. Micińskiego. Ostatecznie, dobrze się stało, że nie zaprezentowano publiczności tego filmu w sezonie, ponieważ spotkałoby go wówczas mniej zapewne pobłażliwe przyjęcie. W innem opracowaniu, zważywszy na kinowe zalety scenariusza mógłby to być film conajmniej poprawny. Tymczasem zmajstrowano miernotę wręcz pośledniego gatunku. Zarówno reżyser jak i aktorzy potraktowali swe zadania zbyt po amatorsku; jedynie Harry Cort, otrzymawszy wreszcie stosowną dla siebie rolę, starał się naprawić to wszystko, co nabroił w „Halce".
j. s.
źródło: Tęcza 1930.08.30 R.4 Nr35 - 35/52
[hr=sienna=1].[/hr]
[hr=brown=1].[/hr] [right][img]http://www.zbroiowisko.pl/images/img/bc8b9cbf07ea5f9426d934b35374d2c1.jpg[/img][/right]
... czytaj więcej
Troche humoru
SZCZYT ROZTARGNENIA
W pewnym modnym barze przedstawiają Odette Florelle znakomitemu profesorowi N.
— Bardzo mi przyjemnie — mówi grzecznie uczony, kłaniając się nisko.
Florelle jest mocno zdziwiona:
—Jakto, czy pan profesor mnie nie poznaje? Przecież dwa miesiące temu chciał się pan ze mną ożenić!
— A... czy ożeniłem się?
Felietony
Czas na reklame
Animacje
Teksty i artykuły znalezione w przedwojennej prasie polskiej dotyczące filmu animowanego. Zapewne będzie ich niewiele. Najpierw Władysław Starewicz, entomolog amator z polsko-litewskiej rodziny, który 1910 roku nakręcił pierwszy na świecie animowany film w technice stop-motion. W ten sposób powstał obrazek „Piękna Lukanida” z waleczny żukami w roli głównej. Zapewne też Feliks Kuczkowski, który w 1917 roku zrealizował dwa pierwsze quasi-animowane filmy rysunkowe „Flirt krzesełek” i Luneta ma dwa końce. Karol Irzykowski – wybitny krytyk międzywojenny – umieścił Kuczkowskiego na kartach „Dziesiątej muzy”, jednej z pierwszych teoretycznych publikacji dotyczących kina. +...czytaj wiecej