Stare niusy
Z sali sądowej.

Z tragedyj wiejskich.
0 skrytobójcze zamordowanie męża.

Przesłuchanie Adamczykowej.

Po odczytaniu aktu oskarżenia przystąpił wczoraj przewodniczący nadradca dr. Jasiewicz do przesłuchania głównej oskarżonej Karoliny Adamczykowej. Jestto kobieta 35-letnia, słusznego wzrostu, brunetka, szczupła, przystojna, ma czarne, wyraziste oczy. Więzienie śledcze wycisnęło na jej twarzy charakterystyczne piętno, lecz mimo to cała jej postać sprawia korzystne wrażenie. Nie wygląda wcale na włościankę, a to z powodu delikatnej cery jej twarzy. Składa zeznania wśród ustawicznego cichego łkania, które swą denerwującą monotonią gra na nerwach wszystkich obecnych.
Adamczykowa przyznaje się do winy. Strzeliła do męża trzy razy w głowę, gdy ten spał pijany na ławce. Uczyniła to jednak pod wpływem i namową swego kochanka Duliana. Po powrocie męża w styczniu b. r. z Ameryki zaczęły się w domu kłótnie — mąż ją często bił. Dulian namawiał ją by „sprzątnęła“ męża, nawet kupił jej w Tarnowie truciznę, by męża otruła.

Przew.: Przecież to była trucizna na szczury! Na pudełku wyraźnie było napisane „nieszkodliwe dla ludzi“.

Adamczykowa: Ja się ta na tem nie rozumiem. Dulian mi dał ją, żebym otruła męża.
Dr Bardel: To było zupełnie inaczej! To Adamczykowa namawiała Duliana, żeby jej kupił truciznę na męża, a on, chcąc się jej pozbyć, kupił truciznę na szczury.
Adamczykowa: Mówię prawdę. On mnie namawiał. W Tarnowie kupiła w handlu Birtusa mały rewolwer za 8 kor., a Dulian uczył ją obchodzenia się z bronią.

W niedzielę, w dniu krytycznym, byli Adamczykowie w kościele, poczem oboje wstąpili do karczmy, gdzie oboje pili. Adamczykowa wypiła kilkanaście wódek. Po powrocie do domu Adamczyk wyprawiał awantury, a nawet porwał siekierę, aby ją zabić. Uciekła w pole, a kiedy powróciła, mąż spał na ławie. Wtedy wzięła rewolwer, ukryty w sieni, i strzeliła do męża. Mąż się zerwał z ławy i strasznie rzężąc, upadł na ziemię. Wówczas strzeliła ponownie do niego.

Wogóle całą winę składa na Duliana, o którym ciągle się wyraża, że go kochała. Dulian miał ją rzekomo nakłonić do sprzątnięcia męża i ciągle na nią nalegał, by jak najprędzej tego dokonała.

Przesłuchanie kochanka.

Z kolei rzeczy nastąpiło przesłuchanie drugiego oskarżonego Duliana. Jestto typowy, 24-letni parobczak wiejski. Do winy się nie poczuwa. Pracował jako parobek w gospodarstwie Adamczykowej przez 1 rok i wówczas przyszło między nimi do bliższego stosunku. Kochali się. Adamczykowa prześladowała go swoimi względami. Trwało to przez 3 lat. Wszędzie za nim chodziła i po karczmach płaciła za niego pieniądzmi, które jej mąż przysyłał z Ameryki.

Po powrocie męża z Ameryki namawiała go Adamczykowa, by otruł jej męża i dała mu nawet 2 korony na truciznę. Dla świętego spokoju kupił truciznę na szczury. Wtedy Adamczykowa sama pojechała do Tarnowa po truciznę, ale w aptekach nie chciano jej sprzedać. Namawiała go potem, by pojechał do Tarnowa po rewolwer, a gdy tego nie chciał uczynić, sama pojechała do Tarnowa. Strzelać jej nie uczył, bo Adamczykowa jako córka leśnego sama dobrze się na broni zna. W dniu krytycznym z Adamczykową się wcale nie widział, dopiero po wypadku, gdy jechał razem z nią do Radłowa po doktora, przyznała się do winy, że zastrzeliła męża.
Nastąpiła potem konfrontacya kochanków. Adamczykowa, patrząc w oczy Dulianowi, zarzucała mu, że kłamie, że on ją do wszystkiego namówił.
Tyś mnie uczył strzelać z rewolweru — wołała - tyś mnie bałamucił, że się ze mną ożenisz! Tyś mi zakazał w sądzie prawdę mówić, a teraz się wszystkiego zapierasz !
Dulian przeczy wszystkiemu.

Daj mi święty spokój, babo! — woła zirytowany, — Tyś mnie bałamuciła, płaciła, ciągnęła do karczmy, a teraz wszystko na mnie zwalasz!
Po tej dramatycznej kłótni kochanków odroczył przewodniczący rozprawę do następnego dnia.

Dragi dzień rozprawy.

Dzisiejsza rozprawa przeznaczoną jest przesłuchaniu świadków, mieszkańców tej samej wsi.
Św. Kowal zeznaje, że między Adamczykową a Dulianem były bliższe stosunki. Jako najbliższy sąsiad Adamczyków zeznaje, że krytycznego dnia był razem z Adamczykami po kościele w karczmie i pili razem wódkę, było to tam tego 4—5 kieliszków. Adamczyk uskarżał się na żonę, a świadek radził mu, żeby nie dawał wiary temu, co ludzie gadają, tylko żeby się pogodził z żoną. O godz. 10-tej rano wyszli z karczmy, Adamczykowa nie była pijaną — wszyscy udali się do swoich domów. Koło południa wpadła Adamczykowa do niego do chałupy i skarżyła się, że mąż wojuje, że ich bije, że ją wygania z domu. Gdy po pół godzinie może udał się do chałupy Adamczyków, on leżał na podłodze w krwi a Adamczykowa powiedziała do niego: „Patrzajcie, co on ma w ręce!“ Świadek się przypatrzył i zobaczył, że Adamczyk trzymał w ręku rewolwer. Później się zbiegli ludzie, położyli Adamczyka na łóżku, potem przyszedł ksiądz... Adamczykowa płakała, ale to nie było ze szczerego serca.

Ilustrowany Kurier Codzienny nr 108. 12 maja 1911

Z tragedyi wiejskich.

O skrytobójcze zamordowanie męża.

Św. Smólski zeznaje, że Adamczykowa wiecznie z Dulianem jeździła po jarmarkach, chodzili po karczmach, nie wiedział jednak, czy Dulian zostawał na noc u Adamczykowej „ale pewnikiem tak być musiało, skoro tak cała wioska gadała“.
Św. Brodowa jako najbliższa sąsiadka widziała, ze Dulian ciągle rano, w południe, w nocy chodził do Adamczykowej, ale czy u niej nocował, tego nie wie, bo go nie pilnowała. Dużo razy widziała, jak się ściskali i całowali, chodzili do stajni razem, niejednokrotnie ona iskała głowę Duliana (wesołość na sali), we wsi było nawet z tego powodu zgorszenie. Gdy mąż wrócił z Ameryki, były tam często kłótnie i bitki i raz nawet Adamczykowa podbiła oko mężowi...
Św. Bajorek zeznaje już wiadome szczegóły o bliskiem pożyciu Adamczykowej z Dulianem. Nieboszczyk był człowiekiem spokojnym, pracowitym, a pieniądze, które posyłał z Ameryki, przepijała żona z kochankiem.
Św Slizowa zeznaje nader korzystnie o zmarłym Adamczyku. Świadek utrzymuje szynk w tej wiosce a Adamczykowa bardzo często chodziła tam z Dulianem. Po powrocie jego z Ameryki przyszło raz między małżonkami do kłótni i wówczas Adamczykowa przewróciła męża i obcasem podbiła mu oko. Krytycznego dnia pili u niej w szynku, lecz nie bardzo dużo, wyszli od niej, lecz nie byli pijani. Słyszała, że Dulian miał po wsi opowiadać, że się będzie żenić z Adamczykową.
Św. Szwec zeznaje drastyczne szczegóły z pożycia Adamczykowej z Dulianem. Razu pewnego o godz. 12 w nocy widział przez okno domu Adamczykowej, jak Dulian w bieliźnie siedział na łóżku Adamczykowej. Widział, jak oni często „broili“... (wesołość). Po czynie był w izbie przez cały czas. Widział i słyszał, jak żandarm pytał Adamczyka, czy mu to żona zrobiła i Adamczyk wówczas potakująco kiwnął głową.
Św. Schulz, wachmistrz żandarmeryi,
zeznaje okoliczności, wśród jakich nastąpiło wykrycie i aresztowanie sprawców. Adamczykowa z początku opowiadała, że mąż popełnił samobójstwo. Lecz gdy zaczął świadek wypytywać ją o szczegóły tego samobójstwa, Adamczykowa zaczęła się wikłać w odpowiedziach. W Tarnowie zbadał świadek, że Adamczykowa kupiła rewolwer w handlu Birtusa, któremu opowiadała, że kupuje rewolwer dla męża, który jest leśniczym. Adamczyk po strzale był przytomny, lecz mówić nie mógł. Poznawał ludzi, ojca i matkę tulił do siebie. Świadek się go zapytał, czy to żona zrobiła, a on całkiem wyraźnie kiwnął głową potakująco, a na dalsze zapytanie jego, czy to Dulian mu zrobił, on kiwnął głową przecząco. Adamczykowa po aresztowaniu opowiadała świadkowi, że Dulian ją uczył za stodołą strzelać.
Matka oskarżonej wystawia swej córce jak najlepsze świadectwo. Zepsuła się ona dopiero po poznaniu Duliana, on wywierał na nią niekorzystny wpływ.
Św. Nicpoń, kolega i towarzysz Duliana z czasów, gdy razem siedzieli w areszcie śledczym w Radłowie, zeznaje, że Dulian przyznał się przed nim, że uczył Adamczykową strzelać i obchodzić się z rewolwerem. Dulian energicznie temu zaprzecza.
Św. Wzorek zeznaje, że Dulian jeszcze w grudniu zeszłego roku chciał od niego kupić rewolwer.
Św. Wilgosz, również towarzysz z celi aresztu radłowskiego, potwierdza w całości zeznania Nicponia, przyczem wyraźnie zaznacza, że Dulian się przyznał, iż uczył Adamczykową z rewolweru.
Przew. dr. Jasiewicz: Cóż na to Dulian? Jakie to było z tą nauką strzelania?
Dulian: To wszystko nieprawda.
Św. Wilgosz: To wszystko prawda, ja pamiętam dobrze, chwała Bogu jeszcze mi bębenki w uszach nie popękały!
Św. dr. Knauer, lekarz w Radłowie, udzielał pierwszej pomocy rannemu Adamczykowi. Przyjechano po niego bardzo późno, tak, że dopiero po 6 wieczorem udał się na miejsce wypadku. Zdziwiło to świadka. Rana była śmiertelną. Operacya była spóźnioną.
Obrońca dr. Lewartowski postawił wniosek o przesłuchanie córki Adamczykowej, 12-letniej Anny, na okoliczność, że ojciec bił często matkę, lecz Trybunał wniosek ten odrzucił, poczem odroczył rozprawę do dnia dzisiejszego.


Ilustrowany Kurier Codzienny nr 109. 13 maja 1911

Na karę śmierci przez powieszenie.

Koniec procesu o zamordowanie męża.

Po trzechdniowem trwaniu zakończył się wczoraj w południe proces Adamczykowej i Duliana o zbrodnię skrytobójczego zamordowania, względnie współwiny w tej zbrodni, popełnionej na osobie nieszczęśliwego małżonka Adamczyka. Na podstawie werdyktu przysięgłych, którzy jednogłośnie potwierdzili postawione im pytania, skazał Trybunał Karolinę Adamczykową na karę śmierci przez powieszenie, a jej kochanka Jana Duliana na 10-letnie ciężkie więzienie. Obwinieni z tępym spokojem wysłuchali strasznego wyroku. Dr. Lewartowski imieniem Adamczykowej zgłosił zażalenie nieważności, a dr. Gryziecki imieniem Duliana zastrzegł sobie 3 dni do namysłu. Publiczność na sali była zdania, że wyrok jako taki był sprawiedliwy— inna rzecz czy wyrok śmierci będzie wykonany. W tym względzie panuje jednomyślna opinia, że cesarz ułaskawi Adamczykową, poczem kara śmierci będzie jej zamienioną na karę 20-letniego więzienia.

Straszna reminiscencya.

Ostatni wyrok śmierci w Krakowie.

Ostatni wyrok śmierci był w Krakowie wykonany przed 10 laty, o ile nas pamięć nie zawodzi. Wówczas to cała opinia z zapartym oddechem śledziła fazy wstrząsającego dramatu, którego bohaterem był żołnierz 56 pułku piełku piechoty, stacyonowanego w Krakowie, nazwiskiem Balcer. Wybrał się bez pozwolenia na urlop do swej wioski rodzinnej pod Kalwaryą, a gdy żandarm w służbie będący aresztował go tam za samowolne opuszczenie miejsca garnizonowego i eskortował go do Krakowa, Balcer wyrwał żandarmowi karabin i dwoma celnymi strzałami pozbawił go życia, poczem trupa — po uprzedniem obrabowaniu go ze srebrnego zegarka — zawlókł na tor kolejowy dla znaleziono zwłoki żandarma strasznie przez lokomotywę poszarpane.
Za ten czyn został Balcer przez sąd wojskowy skazany na karę śmierci przez powieszenie. Ponieważ jednak, w myśl ustaw wojskowych, na żołnierzu nie może być wykonana hańbiąca mundur wojskowy egzekucya przez powieszenie, przeto Balcera zdegradowano „do cywila“ i wydano go katowi cywilnemu.
Mimo wielostronnych starań ułaskawienie wówczas nie nastąpiło i Selinger, ówczesny kat z Wiednia zjechał do Krakowa. W piękny poranek marcowy Balcer został publicznie powieszony na stokach królewskiego zamku Wawelskiego...
Mamy niepłonną nadzieję, że był to naprawdę ostatni wyrok śmierci w Krakowie.

Ilustrowany Kurier Codzienny nr 110. 14 maja 1911
Co nowego?
... a Ryszard obserwuje
Obrazek
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista

Toni Erdmann (Maren Ade, 2016)



Dramat / 2h 42min
Produkcja Niemcy | Austria
premiera: 14 July 2016

reżyseria: Maren Ade
scenariusz: Maren Ade
zdjęcia: Patrick Orth

Toni Erdmann nie istnieje. Trzeba go było jednak wymyślić w słusznej sprawie. To samozwańczy trener personalny, biznesmen i bon vivant, alter ego rozwiedzionego, 69-letniego nauczyciela Winfrieda (Peter Simonischek). Bohater montuje sztuczną szczękę, zakłada perukę, za duży o kilka rozmiarów garnitur i stara się wyciągnąć z bagna umęczoną korporacyjnym drylem córkę Ines (Sandra Huller). Dla tej ostatniej będzie to terapia szokowa - nadpobudliwy ojciec sabotuje jej pracę, wzbudza żywe zainteresowanie biznesowych partnerów i błyskawicznie staje się elementem scenografii jej biura. Oczywiście, w tym szaleństwie jest metoda.
Film o Tonim jest zabawny - bohater sypie dowcipami, przebiera się, maluje, z kamienną twarzą stroi sobie żarty ze znajomych i nieznajomych, łączy rubaszne poczucie humoru z chaplinowską naiwnością. Film o Ines to z kolei eksperymentalna kuracja bezsenności: po służbowych zebraniach przychodzi pora na biznesowe narady, a następnie na brunch, lunch i prezentację. Światy są skontrastowane bezbłędnie, lecz nie przenikają się w tak ciekawy sposób, jak mogłoby się wydawać. Zawodzą przede wszystkim dramaturgia i konstrukcja fabuły. Tę historię można opowiedzieć zarówno w trzy kwadranse, jak i w dwie godziny. Albo - jak ma to miejsce w "Tonim Erdmannie" - w prawie trzy. Sporo tu tautologii, dłużyzn, scen, które nie wnoszą nic do charakterystyki postaci, a jedynie nakręcają sprężynę komedii.

fragmenty artykułu pana Michała Walkiewicza, źródło: filmweb


Występują:

Peter Simonischek . . . . . . . . Winfried Conradi / Toni Erdmann
Sandra Hüller . . . . . . . . Ines
Michael Wittenborn . . . . . . . . Henneberg
Thomas Loibl . . . . . . . . Gerald
Trystan Pütter . . . . . . . . Tim
Hadewych Minis . . . . . . . . Tatjana
Lucy Russell . . . . . . . . Steph
Ingrid Bisu . . . . . . . . Anca
Vlad Ivanov . . . . . . . . Illiescu

... i inni
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 7 użytkowników online :: 4 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 3 gości (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (11) było online pt sie 11, 2017 7:06 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Exabot [Bot], Heise IT-Markt [Crawler], Tonder, W3C [Validator]
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 11261 • Liczba tematów: 10913 • Liczba użytkowników: 9055 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: FrankTurf

Dzisiaj jest czw sie 17, 2017 11:29 pm