Stare niusy
Skandale paryskie

"Nulla dies sine alinea" — żaden dzień bez skandalu, oto tłómaczenie słynnego łacińskiego przysłowia, które w całej rozciągłości do Paryża, stolicy Francyi, stolicy świata, obecnie zastosować można. Serya skandali paryskich jest długą, a końca ich nawet przewidzieć nie można.

Dzisiaj jednak olbrzymie skandale, milionowe malwerzacye paryskie nie są gro-
źne dla pokoju Francyi a tem samem dla pokoju Europy. Przed laty 15 świat cały z zapartym oddechem śledził dramatyczne fazy słynnej tragedyi panamskiej, przed laty 10 jeszcze afera Dreyfusa wstrząsnęła posadami trzeciej republiki, grożąc lada chwila rozsypaniem się zbutwiałej — jak wrogowie jej sądzili — republiki. Niespożyty geniusz narodu francuskiego, przyświecający wszystkim ludom, żądnym prawdy, światła, kultury i postępu, niby fénix z popiołów się odradzał i poprzez wszystkie brudy fałszu, zdrady i obłudy wyszedł obronną ręką!

To też i skandale paryskie, które od kilku tygodni prasa całego świata skwapliwie notuje, mają więcej znaczenie symptomatyczne dla lekkomyślnego trybu życia, jakie się wiedzie w nowoczesnym Babilonie nad Sekwaną. Nawet najgorsi wrogowie trzeciej republiki, ci wszyscy głodni pretendenci do tronu królewskiego czy cesarskiego — owi Burbonowie, Orleanowie, Bonapartowie — muszą cicho siedzieć na swoich zamkach belgijskich czy angielskich i nie śmią ex re skandali paryskich, jak ongi przed niewielu laty, snuć planów o zamachach stanu i zasypywać kraju manifestami rojalistycznymi lub bonapartystycznymi. Bo trzecia republika przeszła już w krew całego szlachetnego narodu francuskiego.

A serya skandali jest rzeczywiście długa.

[b]Tania koncesya.[/b]

W ściśłym związku z malwerzacyami, popełnionemi w ministerstwie spraw zagranicznych, pozostaje afera koncesyjna, która obecnie na jaw wyszła. Oto za całych 500 franków rocznego czynszu dzierżawnego otrzymał pewien przedsiębiorca koncesyę na eksploatacyę min miedzianych, które dają rocznie po kilka milionów rocznego czystego zysku. Koncesyę tę otrzymał ów przedsiębiorca za pośrednictwem pewnego czynnego polityka, stojącego bardzo blisko ministerstwa spraw zagranicznych. Obecnie, gdy z okazyi skandali sprawa ta wyszła na jaw, koncesyę mu odebrano.

Co jednak robi dzielny przedsiębiorca? Oto grozi owemu politykowi, swemu protektorowi, skargą sądową o odszkodowanie.

Nie ulega wątpliwości, że w sądzie nastąpią rewelacye, które pachną nie lada skandalem.

[b]Zeznania Hamona.[/b]

Tymczasem dzienniki a za nimi cała publiczność przepysznie się bawi, czytając zeznania, składane przed sędzią śledczym przez Hamona, byłego dyrektora kasy głównej ministerstwa spraw zagranicznych. Ten p. Hamon składa zeznania, jak gdyby to było w jakiejś swawolnej komedyi Flersa i Cavailleta doby ostatniej.

— Jak pan mogłeś zdefraudować te 77.000 franków? — pytał go przy przesłuchaniu sędzia śledczy Drioux.

— Pan chciałeś powiedzieć 277.000 franków! — poprawił go Hamon spokojnie, poczem w tym samym tonie zeznawał dalej. Zresztą tłómaczył się, że wszyscy jego poprzednicy to samo robili a on tylko szedł w ich ślady.

[b]Co mówi jego "przyjaciółka?"[/b]

Jego metresa, Madame G ariel, jest ową osobą, na której skupia się obecnie uwaga całego Paryża, tak skandali łaknącego. Całymi dniami jest obleganą przez reporterów, którzy całe kolumny dzienników zapełniają jej opowiadaniami. A p. Gariel, żądna sławy i rozgłosu lubi mówić i chętnie mówi.

— Z Hamonem — opowiada p. Gariel — łączył mnie „stosunek“ od dwóch lat. Byłam przekonaną, że mam w nim stałego i oddanego przyjaciela. Moje zaufanie do niego było też w zupełności aż do ostatnich dni usprawiedliwione. Wszak był to człowiek starszy, oficer legii honorowej, na wybitnem stanowisku, na którem codziennie się stykał z najwyższymi dygnitarzami republiki... Miał wprawdzie usposobienie gwałtowne i despotyczne — z tego powodu przychodziło między nami niejednokrotnie do scysyi, gdyż zabronił mi obcować nawet z przyjaciółkami — ale mimo to ufałam mu. Byłam przekonaną, że po za swoim stanowiskiem urzędowem, jest osobiście bardzo bogaty. Czyż mogłam przypuszczać, że on kradnie? Gdybym to wiedziała, natychmiast bym z nim zerwała!

—Muszę się stanowczo zastrzedz przeciw pogłoskom, jakobym ja była przyczyną jego kradzieży. Ja nigdy od Hamona niczego nie żądałam, a jeżeli mi coś dawał, to czynił to dobrowolnie... Zresztą datki jego były bardzo skromne, gdyż ja sama mam skromne aspiracye. Podarunki, których cena wydawała mi się zbyt wygórowaną, odrzucałam. Teraz żałuję tego, gdyż na drugi dzień po zaaresztowaniu mojego przyjaciela przyszli do mnie dostawcy z rachunkami za prezenty, które Hamon dawał innym kobietom! Ha! Zanadto mu ufałam! — zakończyła sentymentalnie swoją opowieść czcigodna pani Gariel.

[b]„Czerwony półksiężyc“ Marokka.[/b]

Najbardziej jednak bawią się Paryżanie szwindlami spółki Valensi & Clementi. Śledztwo w tej sprawie dotarło obecnie do tajemniczej sprawy „Czerwonego półksiężyca“.

Panowie ci gruntownie plądrowali kieszenie dobrodusznych a żądnych zaszczytów mieszczuchów. Powołali oni do życia towarzystwo humanitarne, które miało na celu zakładać i utrzymywać szpitale polowe i ambulansy w Marokku. Jednem słowem chcieli ideę "Czerwonego krzyża" przeflancować na grunt marokkański.

W tym celu zakładali po rozmaitych miastach filie i sekcye, mianowali prezydentów i innych dygnitarzy a obficie płynące wkładki zagarniali naturalnie dla siebie. Wszystkim zaś, którzy przystępowali z większą wkładką do tego stowarzyszenia przyrzekali marokkański order „Czerwonego półksiężyca“, za który naiwni musieli z góry składać wysokie taksy, rzekomo przeznaczone dla wiecznie pustej szkatuły sułtana Mulej-Hafida...

Oto wesołe próbki bieżących skandali paryskich.

[i]Ilustrowany Kurier Codzienny nr 97. - z dnia 29 kwiecień 1911 roku[/i]
Troche humoru
DOWCIP NIE DO DAROWANIA

Przemiły Rene Lefevre, znany z filmów francuskich, był studentem medycyny. Pewnego razu, podczas bardzo nudnego wykładu, profesor nagle rzucił pytanie:
— Jaka choroba najbardziej nam zagraża?
Na to odezwał się z tylnych ław Rene Lefevre:
— śpiączka, panie profesorze!

Audytorjum gruchnęło śmiechem, a Rene musiał porzucić medycynę.
I został aktorem. Tem lepiej...

Co nowego?
Obrazek


Koty tłoczą się na przystani na wyspie Aoshima w prefekturze Ehime w południowej Japonii, 25 lutego 2015 r. źródło: Onet
Wielkie dzięki i chwała zbroiowiskowym darczyńcom:

- zbroia - bezaplacyjnie: opoka i ostoja
- Radzio (to ten co w ukryciu siedzi... ale - jak widać - śledzi)
- Tonder - Magnat Postowy, i wielkie źródło serialo nośne

zbroiowisko jest wdzięczne za wasz sponsoring!
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


Na los szczęścia, Baltazarze! / Au hasard Balthazar (1966)
Dramat, Kryminał / 1 godz. 35 min.
produkcja: Francja, Szwecja
premiera: 25 maja 1966


reżyser : Robert Bresson

scenariusz : Robert Bresson

zdjęcia : Ghislain Cloquet

muzyka : Jean Wiener



Jeden z najpiękniejszych filmów kinematografii francuskiej jest liryczną, refleksyjną opowieścią o dramatycznych losach osiołka Baltazara, którego życie splata się z życiem Marii - dziewczyny, dla której kiedyś został kupiony. Ona także doświadcza wiele złego, odzierana, w miarę upływu lat, ze złudzeń i wiary w ludzi. To jeden z najokrutniejszych filmów o świecie, o złym świecie. Ale jest w tym filmie czystość i wiara w człowieka pomimo wszystko - pisała francuska krytyka. [Filmoteka Narodowa]



Występują:

Anne Wiazemsky . . . . . . . . . Marie
François Lafarge . . . . . . . . . Gerard
Philippe Asselin . . . . . . . . . Ojciec Marie
Nathalie Joyaut . . . . . . . . . Matka Marie
Walter Green . . . . . . . . . Jacques
Jean-Claude Guilbert . . . . . . . . . Arnold
Pierre Klossowski . . . . . . . . . Handlarz
Jean Rémignard . . . . . . . . . Notariusz
François Sullerot . . . . . . . . . Piekarz
Jacques Sorbets . . . . . . . . . Policjant
Tord Paag . . . . . . . . . Louis
Marie-Claire Fremont . . . . . . . . . Żona piekarza
René Bazart
Guy Brejac
Isabelle de Winter
Roger Fjellstrom
Henri Fraisse
Sven Frostenson
Dominique Mounc
José Ruiz Pernias
Isabelle Petit
Guy Renault
Gilles Sandier
Pascale Savornin
Mylène Weyergans

. . . . i inni
materiały do scenariusza : I. Novokshenov
scenografia : Sergei Kozlovsky, M. Aronson
studio:

Argos Films
Athos Films
Parc Film
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 3 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 2 gości (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (64) było online pn wrz 24, 2018 9:15 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Heise IT-Markt [Crawler]
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig, supernova

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 15310 • Liczba tematów: 14972 • Liczba użytkowników: 9114 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Repcak

Dzisiaj jest ndz kwie 05, 2020 10:00 am