Stare niusy
Syndykat waryjatów.
Paryż, 31 sierpnia. Pewien tutejszy dziennikarz spotkał w oddalonej od środka miasta uliczce Pa­ryża dwóch szczególnie wyglądających ludzi. Jeden z nich ukłonił się grzecznie i obnażył czaszkę, zupełnie pozbawioną włosów. Drugi, znacznie młodszy, miał twarz przedwcześnie postarzałą i zniszczo­ną. Obydwaj ubrani byli w szaro-niebieski strój, a głowy ich pokrywały cza­peczki z niebieskiego filcu.
Dziennikarz poznał, że to są umysło­wo chorzy z zakładu Saint-Anne z Nenille pod Paryżem.
Starszy z uprzejmym ukłonem zaczął taką rozmowę:
— Mój panie — rzekł — jestem Euge­niusz Marcellat, prezydent syndykatu obłąkanych, w departamencie Sekwany, a ten — tu wskazał na spoglądającego ogłupiałym wzrokiem młodzieńca — jest sekretarzem syndykatu. Nazywa się Georges Leclerca. Ja jestem byłym finan­sistą, zawikłanym w krachu Bontoux, poczem dostałem się do zakładu obłąka­nych w Sainte-Anne, skąd już trzy razy uciekłem. Oprócz tego jestem literatem. Mój młody kolega ucieka dopiero po raz pierwszy, a siedzi już siedm lat. On jest młody, ma lat 28, więc ma jeszcze czas. Ja mam juź lat 67 i muszę nareszcie po­myśleć o tem, żeby sobie zapewnić sta­nowisko. Na mnie już wielki czas, więc postanowiłem założyć syndykat waryatów w departamencie Sekwany.
Uważa pan — dodał, zapalając się coraz bardziej — to jest marzenie mo­jego życia. Juź napisałem statut, który jest bardzo prosty i jasny. Da się streścić w jednem zdaniu: „Dom waryatów dla waryatów“.
Precz ze wszystkimi — wołał dalej prezydent syndykatu — którzy chcą wedrzeć się pomiędzy nas i lekarzy!
My i lekarze powinniśmy pracować ra­zem w ścisłem kółku. Czego nam brak przedewszystkiem, to pieniędzy i człon­ków. Postawiliśmy nasz związek pod opieką technicznych kierowników zakładu i chcemy teraz zbierać środki. Każdy obłąkany ma płacić składki na czuwanie nad życiem zamkniętych towarzyszów, oraz na uwalnianie tych, którzy już wy­zdrowieli. To będzie wymagało dużo cza­su, ale pomalutku dojdziemy jakoś do celu.
Dalszą rozmowę przerwał agent policyi, który ukazał się nagle z za rogu ulicy.
Zbliżył się przyjaźnie do prezydenta i sekretarza syndykatu waryatów departa­mentu Sekwany i obydwóch odprowadził do urzędu policyjnego, skąd odstawiono ich do Sainte-Anne.

Ilustrowany Kurier Codzienny nr 200. 2 września 1911
Troche humoru
ROZMOWY W IPSIE
— Jaka jest różnica miedzy malarzem bogatym, a malarzem ubogim? — Z takiem pytaniem zwrócił się Jarosy do Syma, siedząc w modnej kawiarni.
— Nie wiem — odparł Sym, zajęty uroczem vis-a-vis w postaci dorodnej blondynki.
— Jest, uważaj tylko: biedny malarz może tylko zapuścić brodę, a bogaty malarz może ją zgolić, kiedy zechce.

Co nowego?
Obrazek
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


Białe noce listonosza Aleksieja Triapicyna / Belye nochi pochtalona Alekseya Tryapitsyna (2014)
Dramat/ 1 godz. 30 min.
produkcja: Rosja
premiera: 5 września 2014


reżyseria: Andriej Konczałowski

scenariusz: Andriej Konczałowski, Elena Kiseleva

zdjęcia: Aleksandr Simonov

muzyka: Eduard Artemev


Rosyjska prowincja, wieś położona na wyspie, odcięta od cywilizacji. Monotonne życie nielicznych mieszkańców. Pustka egzystencji, alkoholizm, bieda. Nawet przyroda, choć piękna, jest pozbawiona soczystych barw. W takiej scenerii toczy się powolne życie głównego bohatera. Listonosz rozwozi nie tylko listy, których już i tak prawie nikt nie pisze, ale też wypłaty, chleb czy maść na ból pleców. Zna wszystkich mieszkańców, zna ich radości i problemy. Jest sam. Wykonuje te same czynności każdego dnia, bez końca. Podobnie jak pozostali bohaterowie, bezwolnie realizuje utarty schemat życia. Ten spokojny bieg codzienności podkreślają statyczne ujęcia kamery, przez którą jakby podglądamy poszczególnych mieszkańców wsi w ich domach. Ustalony ład burzy czasem jakieś wyjątkowe wydarzenie, na przykład awantura ze strażnikami o połów ryb czy kradzież silnika z łodzi Aleksieja. Choć na moment stabilizacja zostaje lekko zachwiana, to i tak nic nie jest w stanie wstrząsnąć ludźmi do głębi. Przyjmują oni los bez większych emocji. Nie zauważają nawet, jak z pobliskiego wojskowego portu kosmicznego wystrzelona zostaje rakieta czy pocisk. Nam ta scena kojarzy się oczywiście jednoznacznie. Dla mieszkańców wsi nie ma ona żadnego znaczenia. I jeszcze kot. Kot, który pojawia się w wizjach/snach (?) głównego bohatera. Kot rodem z powieści Bułhakowa. Realizm magiczny – może to właściwe określenie na konwencję, jaką zastosował reżyser? Ale co to wszystko razem oznacza?



występują:


Aleksey Tryapitsyn . . . . . . . . . . Listonosz Aleksiej Triapicyn
Timur Bondarenko . . . . . . . . . . Timur, syn Iriny
Irina Ermolova . . . . . . . . . . Irina
Viktor Kolobkov . . . . . . . . . . Kołobok
Viktor Berezin . . . . . . . . . . Witia
Tatyana Silich . . . . . . . . . . Tatiana
Irina Silich . . . . . . . . . . Siostra Tatiany
Yuriy Panfilov . . . . . . . . . . Jura

... i inni
studio:
Production Center of Andrei Konchalovsky
źródło: filmweb
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 4 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 2 gości (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (23) było online pn paź 16, 2017 12:52 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Heise IT-Markt [Crawler], Tonder
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig, supernova

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 12291 • Liczba tematów: 11957 • Liczba użytkowników: 9064 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: ederlezi

Dzisiaj jest wt kwie 24, 2018 7:10 am