Stare niusy
Dramat nocy karnawałowej.

Rzym, 1 sierpnia.


Przed tutejszym sądem toczyła się rozprawa, która wywołała w mieście ogólną senzacyę.

Na ławie oskarżonych zasiadł 30-letni Giuseppe Mollini, oskarżony o morderstwo żony i jej kochanka, adwokata Artura Cavalliniego.

Tło sprawy było następujące: Moliniemu od dłuższego już czasu donoszono w anonimowych listach, że żona zdradza go z Cavallinim, jednakże Mollini, wierząc w niewinność żony, listy czytał z uśmiechem i rzucał je do kosza, sądząc, iż jest to niegodna zemsta jakiejś nieprzyjaciółki żony.

W nocy z 21 na 22 stycznia poszedł Mollini na bal maskowy, pozostawiając żonę w domu. Tłómaczyła się ona, że na bal nie pójdzie, ponieważ cierpi ból głowy.

Około godz. 12 w nocy, gdy zabawa doszła do zenitu, przystąpiło do Molliniego jakieś kobiece domino i szepnęło mu, że żona jego poszła do kinematografu. Powątpiewając o tem, odparł Mollini, że jest to niemożliwem, gdyż żona jego już dawno spi. Gdy jednak tajemnicze domino uporczywie twierdziło, że żony jego nie ma w domu, udał się Mollini w towarzystwie owego domina do mieszkania celem uśpienia wszelkich podejrzeń.

Zaledwie jednakże przestąpił Mollini próg sypialni z piersi jego wydarł się okrzyk zgrozy.

Oto w pokoju zastał swą żonę w towarzystwie kochanka w drażliwej sytuacyi. Nie namyślając się wyciągnął zdradzony małżonek rewolwer i celnymi strzałami zabił niewierną żonę i jej kochanka... W międzyczasie zagadkowe domino ulotniło się...

Przed sądem opowiadał Mollini ze łzami w oczach, że nigdy nie spodziewał się zdrady ze strony żony, w krytycznym momencie był więc jak obłąkany.

Na tej podstawie trybunał wydał wyrok uwalniający Molliniego od winy i kary. Po ogłoszeniu wyroku zerwała się w sali sądowej burza oklasków, a wtedy Mollini zwrócił się do publiczności ze słowami: Kochałem żonę jak nikt i wolałbym umrzeć raczej niż dowiedzieć się o jej wiarołomstwie...

Przy wyjściu oskarżonego na ulicę, obsypały go licznie zebrane panie gradem kwiatów...


Ilustrowany Kurier Codzienny nr 175. - z dnia 3 sierpień 1911 roku
Co nowego?
... a Ryszard obserwuje
Obrazek
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


The Last Face (2016)


Dramat
produkcja: USA
premiera: 20 maja 2016

reżyseria: Sean Penn

scenariusz: Erin Dignam

muzyka: Joseph Vitarelli, Hans Zimmer

zdjęcia: Barry Ackroyd

"Last Face" Seana Penna z Charlize Theron. Co mu po świetnym operatorze, skoro nie umie reżyserować?(...)
Charlize świata i filmu nie zbawia
To jednak w Cannes nie koniec porażek: w gronie wybuczanych i wygwizdanych znalazł się też Sean Penn i jego "Last Face" - kuriozalny melodramat rozgrywający się w ogarniętym wojną Sudanie.
"Last Face" miał być, podejrzewam, prezentem dla byłej już partnerki Penna Charlize Theron: fotografowana jest tak pięknie, że nic, tylko wycinać kadry z aktorką, wieszać na ścianie i podziwiać. Nic dziwnego, że zakochuje się w niej lekarz Miguel (Javier Bardem) ogarnięty pasją pomagania bez względu na ryzyko. A ryzykować trzeba cały czas. Penn nie wchodzi zresztą w polityczno-społeczne szczegóły - wystarczy mu ogólnikowy obraz Afryki jako miejsca, w którym z każdej strony grozi tępa przemoc.
W ruch idą zakrwawione maczety, umierają dorośli i dzieci, wojna nie ma ani sensu, ani końca. Wren (Theron), córka działacza ONZ, mówi kilkakrotnie o "zbawianiu świata", przekonuje oficjeli o konieczności pomagania, w pięknym makijażu i równie piękniej sukni peroruje publicznie o prawie do marzeń i o tym, że "imigranci są tacy jak my, są nami". Dla Miguela liczy się tylko to, że może uratować życie choćby paru osób. Może dlatego - Bardem robi zresztą, co może, by swoją płaską postać ożywić - to właśnie jego postać jako jedyna budzi sympatię?
Penn porywa się na temat wojny, ale skupia głównie na miłości. Niemożliwej, rozdartej między obowiązkiem i prawem do szczęścia. Miguel i Wren rozstają się i spotykają znowu, piszą pożegnalne listy i snują (ona) pretensjonalne wyznania z offu. Co tylko potwierdza, że "Last Face" to film dziwactwo - zabrakło tu reżysera, zabrakło scenarzysty, zabrakło kogokolwiek, kto banalne wzruszenie losem Afrykańczyków przekułby w kino.
Szlachetne intencje to zbyt mało, nawet jeśli twórca nazywa się Angelina Jolie (przypadek "Krainy miodu i krwi") albo Sean Penn.

fragmenty artykułu pana Pawła T. Felisa, źródło: wyborcza.pl


występują:

Charlize Theron . . . . . . . . . Wren
Javier Bardem
Adèle Exarchopoulos
Jean Reno

Jared Harris . . . . . . . . . Dr John Farber
Sibongile Mlambo . . . . . . . . . Assatu
Bronwyn Reed
Sarah Muhoho


... i inni
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 7 użytkowników online :: 4 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 3 gości (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (11) było online pt sie 11, 2017 7:06 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Exabot [Bot], Heise IT-Markt [Crawler], Tonder, W3C [Validator]
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 11261 • Liczba tematów: 10913 • Liczba użytkowników: 9055 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: FrankTurf

Dzisiaj jest czw sie 17, 2017 11:29 pm