Stare niusy
SPOSÓB NA EGZEKUTORA.

[i]Humoreska góralska.[/i]

W karczmie u Lawka było wesele góralskie. Orkiestra, posługująca się mocno zachrypłym klarnetem, rozstrojonemi skrzypcami i zbyt hałaśliwymi basami, wtórowała śpiewaniom rozochoconych uczestników, a po każdej prześpiewanej zwrotce następował siarczysty taniec aż drzazgi z podłogi leciały.

W szynkowni było ciepłoty z 80' R, a taka ciasnota, że zaledwie jedna para przy drugiej, mogła w miejscu drepcić koło siebie i kołować.

Co kto wrzucił jaką monetę do basów to mu muzyka przygrywała kilka minut, potem zaraz milkła, czekając aż się znowu zgłosi do niej nowy „fondator“.

Właśnie w tej chwili najwyższy dostojnik wioskowy, wójt Czarnota, podchmieliwszy sobie wraz z innymi podobnymi tuzami, stanął przed muzyką i wrzuciwszy do basów niklową monetę, porwał pierwszą z kraja kobiecinę, a przytupując nogami do taktu, począł przyśpiewywać:

Oj żeby cie była

Liska zagrabiła,

Pająk w kopki składał,

Mucha przydrepciła; Hos! hos! hos! Lecioł pies ku Rabie

Przeskocuł Bysinke,

Ze go boloł brzusek

Skucoł odrobinkę; Hos! hos! hos!

Salwą śmiechu powitano humorystyczne śpiewki pana naczelnika gminy, a ten cały uznojony i mokry od potu, wynajdował w pamięci coraz to nowe krakowiaki i nie dając zmilknąć orkiestrze, obracał się w koło z takim rozmachem, że najbliższe pary musiały się starannie asekurować, aby im Czarnota łokciem zębów nie powybijał, lub by nie postradali oczu.

Wtem nagle, przez zwarty tłum ludzi, dotarł ku wójtowi przysiężny gminy Kaleta, i nachyliwszy się do ucha — podczas śpiewania — szepnął mu słów parę.

Usłyszawszy je puścił tanecznicę z objęć, zapomniał w jednej chwili wszystkich krakowiaków i huknął pięścią w szynkwas z taką siłą, że poustawiane na nim flaszki zabrzęczały, a parę kieliszków się nawet przewróciło.

— Żeby cie cholera! — wrzasnął na całe gardło.

Zaraz go tłum obstąpił i począł się wypytywać o powód takiego zaaferowania.

— No „co“?! no „co“?! je figa, ućciwszy uszy moje a i moich towarzyszów z Rady gminnej i bractwa różańca świętego. Nie musicie zaraz sytkiego wiedzieć.

Interesowani skłonili się nizko rękami ku nogom dygnitarza, by się nie markocił i nie brał im za złe tej ciekawości.

—Zreśtą to się nie do skryć moiściewi, telko nie kciołem wom psuć zabawy. Widzicie: egzekutor od podotków przysed do nasej wsi z becyrku.

— Je po co?

— Głupie pytanie! nie wiés po co taki omętra przyłazi?

— Psiokrew! żeby nogi połomoł!

Ze wezechstron poczęły się sypać wyzwiska ku osobie we wsi niepożądanej, a pięści zaciskać z nienawiścią.

— Takie wyrozumienie u tych ludzi! Przed wyborami to nom kandydaci dutkowąli ceć nie co, ze podotki zniesą, że wieprzosków nie będą już kulcykować, a i tyk bestyjników egzekutorów rozpędzą na śtyry wiatry; tymcasem mos! Ani na jote sie ku lepsemu nie zmieniło.

— Rety boskie święte! biedny cłek nawet na weselu nie mo kwili spokojnej i niefrasobliwej.

— Bo to tak, jak rząd momy nie po swéj woli, ba! chłopom niesprzyjający. Ty cłece charuj od świtu do noce choćby ręce po łokcie obrobić, a co zarobis dej ną pociotek. A jaki to teroz ten grajeor ciężki! Dawni to kworte spirytusu „ef! ef!“ dostołeś za porę szóstek, a teroz tako rozbełtano gorzołcyna, co nią prawie gęby płukać zamiast szołwije, kostuje w słupku też pore szóstek. O lo Boga! o lo Boga! I bedzie tu lud mioł jaki gros przy dusy, kiedy cena za tronek tak podskocyła strasecnie do góry, No i widzis bidny ludzie, jesce ci tego pożałowali, i posilają zekucyją o podotek. Żeby cie wciurności nadali!

— Przeprosom wielemożną kanczalaryję i wos, panie wójcie — ozwał się na to jakiś parobczak, ukłon do stóp Czarnoty składając, — niek jo tez — przez urazy — powiem swoje. Jo uzwazuje tak: piniędzy na podotki nie momy, a zeby tego trapiskóre sie pozbyć, zbiermy sie w kupę i zerżnijmy go tak, zeby popamintoł Rapacowe wesele.

Burzliwe okrzyki do okoła dawały poznać jak dalece ten projekt przypadł do gustu zebranym.

— Głupić Wojtku, a i sytcy co ci przyklasnyli. Dalby wom rząd „rzniętki“, azby ci sie babka przyśniła. W kajdankach by cie do becyrku poprowadzili, a do wsi nasłali dziandarów. Tu trza innej rady.

— Ej trza! trza! bele co skutecnego obmyślić, inace przydzie cłekowi do urwanio głowy.

— A choćbyśwa wnieśli petyczyje o dozwolenie zwłoki, niby ze teroz o grajcor straśnie trudno?

— Nie chyci! Tośwa juz próbowali. Środek nicpotem. Trza colepsego wymyślić.

— Aha! juz mom, — odzywa się po chwili wójt i na znak, że nie od parady nosi głowę na karku, stuknął się palcem w czoło.

No?

— Słuchajcieno gazdowie, co wom powiem. Podobnoś u Grocioka pokozała sie śkarlatyna?

— E, bojki! miała tam mało dzieucha jakąsik ryme i łomanie w kościak, ale okadziła ją akusierka skutami z kociego ogona i wydobrzała.

— Nic to, ale choroba była podobno do śkarlatyny, a i w sąsiedztwie chłopok zachorowoł.

— E, głupstwo. Ząb go boloł,

— Głupiś! przy śkarlatynie lubią tez zęby boleć.

— No, jo sie ta nie sprzeciwiom.

— Sytkc bedzie dobrze. Zawołojcie mi tu Majcherka do drugie izby, a Lewkowi powiedzcie coby doł pióro i kałamorz; jo wom tu zaroz egzekutora wyekspedyjuję zkąd przysed.

Nakazowi wójta zaraz stało się zadość. Majcherek, to był pisarz gminny, także na weselu obecny, więc go co tchu przywołano, a tymczasem wójt z przysiężnymi zgromadzili się w sąsiedniej ubikacyi, gdzie miał szynkarz z swą familią mieszkanie, no i tam począł wójt dyktować pisarzowi relacyę dla „becyrku“:

„Uniżenie podpisana Zwierzchność gminna donosi, że jako we wsi Stróży wybuchnyła epidemijnie śkarlatyna. Beł wypodek taki u Katarzyny Grociocki pod lumerem seś w role Oprzędkowej, a drugi zaś u Macieja Scyrbuły pod lumerem ośminostym nad potokiem, a kto wié co sie jesce pokoze. Zatym więc nie możno te epidemije roznosić po wsie, albo jesce gorzy, po całe okolice, więc my, wójt i zwierzchnicy gminni ukwaliliśmy donieść o tem świetnemu c. k. Starostwu, i wrócić zarosinki egzekutora, który dziś do Stróże narukował o podotek, bo nieprzezpieceństwo jest wielgie i to nie może być, zeby taki egzekutor chorobę po domach rozflorzuł“.

— Tak, teroz jo sie podpise, a podpiście sie i wy przysięzni. Piecątke też przywalimy ino se ją ka nad świecą okopcę.

Zebrani wyrazili głośno pomysłowemu wójtowi uznanie dla jego zmysłu dyplomatycznego i zaczęto podpisywać relacyę. Wójt też mosiężną pieczęć nad szabasówką okopcił i do papieru przyłożył, egzekutora zawołano, powiadomiono go o treści pisma nie szczędząc jeszcze postrachów co to za groźna epidemia w gminie wybuchła, a gdy się egzekutor znalazł za drzwiami, Czarnota zadowolony z swej pomysłowości, zatarł ręce i pogroził:
— Jak to niepomoże i bedzie potrza, to sie tu jesce i tyfus we wsi nońdzie!
Poczem poszedł do szynkowni tańczyć wraz z zwierzchnikami gminnymi.

Pobratymiec.

[i]Ilustrowany Kurier Codzienny nr 183. 9 sierpnia 1913[/i]
Troche humoru
RECENZJA
Pewien młody autor dramatyczny zaprosił Charlie Chaplina na premjerę swej nowej sztuki. Nazajutrz, po generalnej klapie spotyka niefortunny autor wielkiego artystę.
- Dlaczego wyszedł pan wczoraj z teatru po drugim akcie?
- Widzi pan... wyjść po pierwszym, jakoś nie wypadało — odparł z zażenowaniem wielki Charlot.

Co nowego?
Obrazek


Koty tłoczą się na przystani na wyspie Aoshima w prefekturze Ehime w południowej Japonii, 25 lutego 2015 r. źródło: Onet
- zbroia - co na swych barkach etos pracy wspiera

- Tonder - Magnat Postowy Nieustający i pracy tytan odpostów

- Radzio (ukryty sprawca)

zbroiowisko jest wdzięczne za wasz sponsoring!
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


Wspaniałość Ambersonów / The Magnificent Ambersons (1942)
Obyczajowy / 1 godz. 28 min.
produkcja: USA
premiera: 9 lipca 1942


reżyser : Robert Wise, Fred Fleck, Orson Welles

scenariusz : Orson Welles, Joseph Cotten, Jack Moss

zdjęcia : Orson Welles, Stanley Cortez, Jack MacKenzie

muzyka : Roy Webb, Bernard Herrmann


Młody, przystojny, ale nieco nieokrzesany Eugene Morgan pragnie poślubić Isabel Amberson, dziewczynę z szanowanej, zamożnej rodziny, lecz ta wychodzi za mąż za statecznego i nudnawego Wilbura Minafera. Ich jedyne dziecko, George, wyrasta na zepsutego, rozpieszczonego bachora. Po latach Eugene powraca jako dojrzały wdowiec i znakomicie prosperujący producent samochodów. Gdy umiera Wilburn, jeszcze raz próbuje się oświadczyć Isabel i tym razem spotyka się z otwartością z jej strony. Jednak George czuje się urażony z powodu zainteresowania Eugene'a jego matką i wraz ze swoją ciotką Fanny stara się sabotować romans, co powoduje serię nieszczęśliwych wypadków. Kolejne dzieło Orsona Wellesa czterokrotnie nominowane było do nagrody Oskara, za najlepszy film, czarno-białe zdjęcia i scenografię oraz za rolę drugoplanową dla Agnes Moorehead

Występują:

Orson Welles . . . . . . . . . (narrator)
Joseph Cotten . . . . . . . . . Eugene Morgan
Anne Baxter . . . . . . . . . Lucy
Agnes Moorehead . . . . . . . . . Fanny
Ray Collins . . . . . . . . . Jack
Erskine Sanford . . . . . . . . . Roger Bronson
Tim Holt . . . . . . . . . George
Don Dillaway . . . . . . . . . Wilbur Minafer
Richard Bennett . . . . . . . . . Major Amberson
Dolores Costello . . . . . . . . . Isabel
Harry Humphrey . . . . . . . . . Obywatel
Edward Howard . . . . . . . . . Szofer
Maynard Holmes . . . . . . . . . Obywatel
Louis Hayward . . . . . . . . . Tancerz na sali balowej
Nina Guilbert . . . . . . . . . Gość
Jesse Graves . . . . . . . . . Służący
Edwin August . . . . . . . . . Obywatel
Georgia Backus . . . . . . . . . Gospodyni
Olive Ball . . . . . . . . . Pokojówka Mary
Jack Baxley . . . . . . . . . Szeregowiec Smith
William Blees . . . . . . . . . Młody człowiek przy wypadku
Lyle Clement . . . . . . . . . Obywatel
Bobby Cooper . . . . . . . . . George jako chłopiec
John Elliott . . . . . . . . . Gość
Keenan Elliott . . . . . . . . . Robotnik
William Elmer . . . . . . . . . Służący
James Fawcett . . . . . . . . . Obywatel
Mel Ford . . . . . . . . . Fred Kinney
Nancy Gates . . . . . . . . . Dziewczyna
Joe Whitehead . . . . . . . . . Obywatel
James Westerfield . . . . . . . . . Policjant przy wpadku
Dorothy Vaughan . . . . . . . . . Pani Johnson
Kathryn Sheldon . . . . . . . . . Gospodyni
Gus Schilling . . . . . . . . . Farmaceuta
Jack Santoro . . . . . . . . . Fryzjer
Henry Roquemore . . . . . . . . . Sprzętowy
Drew Roddy . . . . . . . . . Elijah
Elmer Jerome . . . . . . . . . Służący na pogrzebie
J. Louis Johnson . . . . . . . . . Lokaj Sam
Del Lawrence . . . . . . . . . Obywatel
John Maguire . . . . . . . . . Młody człowiek
Lillian Nicholson . . . . . . . . . Gospodyni
Sada Simmons . . . . . . . . . Żona
Lew Kelly . . . . . . . . . Obywatel
Bert LeBaron . . . . . . . . . Obywatel
Philip Morris . . . . . . . . . Policjant
Anne O'Neal . . . . . . . . . Pani Foster
Gil Perkins . . . . . . . . . Obywatel
Charles Phillips . . . . . . . . . Wuj John
Robert Pittard . . . . . . . . . Charles Johnson
Hilda Plowright . . . . . . . . . Pielęgniarka (niewymieniony w

. . . . i inni
materiały do scenariusza : Booth Tarkington
montaż : Robert Wise, Jack Moss, Mark Robson
scenografia : Darrell Silvera, Albert S. D'Agostino
kostiumy : Edward Stevenson
produkcja : Orson Welles, Jack Moss, George Schaefer
dźwięk : James G. Stewart, John Tribby, Bailey Fesler, Terry Kellum, Earl B. Mounce
studio:
Mercury Productions
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 8 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 6 gości (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (108) było online sob wrz 12, 2020 2:33 am

Zarejestrowani użytkownicy: Exabot [Bot], Tonder
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig, supernova

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 15738 • Liczba tematów: 15400 • Liczba użytkowników: 9128 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: juliaostryga

Dzisiaj jest ndz wrz 27, 2020 10:43 am