Stare niusy
Rachunek złodzieja.

Cały Paryż bawi się zabawną historyą w której główną rolę gra znany „szeroko“ w stolicy Francyi złoty młodzieniec M. Markiz. Młodzian ten miał jednego zaufanego służącego, który zaniedbawszy pewnego zleceniu naraził się na gniew chlebodawcy. Markiz wyrzucił wtedy służącego na ulicę.

Biedny służący musiał spędzić część nocy na ulicy, bo nie mając przy sobie ani grosza, nie mógł pójść nigdzie spać, gdyż nie miał czem zapłacić. Wreszcie zdecydował się poprosić o jałmużnę jednego z przechodniów. Przechodzeń ów kazał opowiedzieć sobie całą historyę i ku wielkiemu zdumieniu służącego dał mu banknot stufrankowy. następnie wziął go z sobą do hotelu zapłacił za niego nocleg, poczem zniknął tak szybko, i służący nie mógł mu nawet podziękować za tak gorące się nim zajęcie.

Gdy w kilka dni po tym wypadku markiz powrócił nad ranem z klubu do domu, po nieporządku w swem mieszkaniu zobaczył, że dokonano u niego kradzieży z włamaniem. Chciał o tej kradzieży natychmiast zawiadomić policyę, gdy w tem ujrzał leżącą na stoliku wielką, białą kopertę. Otworzył ją i znalazł w niej rachunek następujący:

Przewiezienie służącego do hotelu i połączone z tem koszta . . . 150 fr.
Nawiązka dla służącego . . .60 "
Koszta hotelowe z góry zapłacone . . . 120 "
Koszta sporządzenia fałszywych kluczów . . . 100 "
Zwrot kosztów dla mej osoby . . . 200 "
Razem . . . . . . . .630 fr.

Potwierdzam otrzymanie powyższej sumy w kosztownościach, częścią w gotówce i kwituję
Karol Gebineau, złodziej.

Nadto podany był dokładny adres złodzieja, który dokonał tam kradzieży.

Markiz mimo to nie zrobił doniesienia do policyi, lecz odwiedził swego wiernego starego służącego, a gdy przekonał się, że on nic nie wie o kradzieży, wziął go napowrót do służby i wypłacił mu wysoką nawiązkę.
Z rachunku tego śmieje się tout Pares.

„ILUSTROWANY KURYER CODZIENNY" nr. — 135 dnia 15 czerwca 1911.
Troche humoru
ZALECAM ODPOCZYNEK!
Pewna artystka, znana ze swej gadatliwości, radzi się doktora.
— Nic poważnego — wyrokuje eskulap — zalecam bezwzględny odpoczynek.
— Ale niech doktór spojrzy na mój język — upiera się pacjentka.
— Ma pani słuszność: jemu takie należy się odpoczynek.

Co nowego?
Obrazek
Obrazek
Jak piszą w Antycznym Kalendarzu Ogrodnictwa: "Jest czas siania i czas owoców zbierania".
Wynika na to, że teraz trzeba posiać. To znaczy za serwer uiścić i takie tam 'opłaty inne". Więc z wielka niechęcią - bo przymuszona, jak co roku "Beret Proszalny" wystawiam... z prośbą o jakies finansowe wsparcie. Na to owe konto:

Ada Adante
rachunek: 41-11402004-0000340232383493
mBank
Adres: al. Mickiewicza 10 Łódź

... jeśli i co łaska.
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


Nie ma pokoju pod oliwkami / Non c'e pace tra gli ulivi (1950)
Dramat, Obyczajowy, Sensacyjny / 1 godz. 30 min.
produkcja: Włochy
premiera: 10 września 1950


reżyseria: Giuseppe De Santis

scenariusz: Giuseppe De Santis, Gianni Puccini, Libero De Libero, Carlo Lizzani

zdjęcia:
Piero Portalupi


muzyka: Goffredo Petrassi


autor: Konrad J. Zarębski / źródło: akademiafilmowa.pl
Po premierze „Gorzkiego ryżu” (1949) Giuseppe de Santis awansował do grona najbardziej cenionych twórców nurtu neorealistycznego, jakkolwiek jego filmy odstawały od dokonań Rosselliniego, De Siki czy Viscontiego. „Nie ma pokoju pod oliwkami” powstało zaraz po międzynarodowym sukcesie „Gorzkiego ryżu”. Wprawdzie nie powtórzyło kasowego sukcesu poprzednika, ale nadal pozostaje śmiałą próbą wpisania neorealistycznej poetyki w rozpoznawalne schematy gatunkowe – w tym przypadku melodramatu, ale z elementami westernu.

Francesco Dominici (Raf Valone) powraca z wojny do rodzinnej Abruzji, by dowiedzieć się, że rodzinne stado owiec zostało zawłaszczone przez sąsiada, Agostino Bonfiglio (Folco Lulli). Rodzina Dominicich nie jest bynajmniej jedyną jego ofiarą. Bonfiglio jeszcze niedawno był takim samym pasterzem jak inni, ale wykorzystując chaos spowodowany wojną, działając podstępem, kradnąc i zastraszając sąsiadów, powiększył swoje stado i stał się najbogatszym hodowcą owiec w okolicy. Francesco postanawia odebrać mu zagarnięte owce, ale zostaje schwytany na gorącym uczynku i dzięki podstawionym świadkom skazany na więzienie.

Rozzuchwalony swą bezkarnością Bonfiglio wyciąga ręce po dziewczynę Francesca, Lucię (debiutująca Lucia Bose). Do małżeństwa jednak nie dojdzie, bowiem siostra Francesca oskarża bogacza o gwałt i zmusza go do ożenku. Dominici ucieka z więzienia, wraca do rodzinnego miasteczka, rzuca wyzwanie swojemu wrogowi. Tym razem mieszkańcy miasteczka nie odwrócą się od niego. Bonfoglio, zdemaskowany w swych knowaniach i upokorzony może tylko uciekać w góry i rzucić się z przepaści. Franceso natomiast ponownie trafia w ręce policji, ale powtórzony proces o kradzież owiec najpewniej uwolni go od wszelkich zarzutów.

De Santis opisuje wiejski incydent niczym grecką tragedię – nawet umieszcza w kadrze chór starców, mieszkańców miasteczka komentujących zachodzące wydarzenia. Ton opowieści jest podniosły, a dialogi wręcz pompatycznie – w żaden sposób nie pasujące do opisywanego środowiska. Ale to uwaga współczesnego widza: w chwili premiery „Nie pokoju pod oliwkami” odbierano jako realistyczny opis sytuacji społecznej Włoch po II wojnie światowej – z jednej strony widać jeszcze skutki wojennego chaosu i relatywizacji moralnej, z drugiej zaś – stary, nieprzystający do czasów współczesnych kodeks obyczajowy, obowiązujący na surowym, górskim terenie.

Operator Piero Portalupi z wyczuciem fotografuje góry Ciociarii (pasmo w środkowych Apeninach), skąd pochodził Giuseppe De Santis (ale i bohaterka głośnej powieści „Matka i córka” Alberto Moravii, tytuł oryginalny „La ciociara”). Sposób fotografowania przywołuje wspomnienie filmów radzieckich z przełomu lat 20. i 30., zwłaszcza Eisensteina i Dowżenki. Surowy krajobraz nadaje filmowi urody i epickiego rozmachu, ale także charakteryzuje jego bohaterów jako ludzi silnych i gotowych na wyzwania, którym można sprostać pod warunkiem działania w grupie.

To nie przypadek, że odwieczna przypowieść o dobru, złu i miłości zostaje na ekranie skomentowana w sposób charakterystyczny dla marksistowskiego widzenia świata: Bonfiglio okazuje się wyzyskiwaczem, żerującym na słabszych sąsiadach, ale jego pozycją może zachwiać zdecydowany opór jednoczących się mas. Jeśli spojrzeć na to przez pryzmat bieżących wydarzeń politycznych we Włoszech, dostrzec można odzwierciedlenie zmagań włoskiej lewicy z prawicą. Ówczesne kino włoskie było lewicujące (aż do końca lat 80.), stanowisko komunisty De Santisa wskazywało więc jedyny słuszny kierunek: za mało, by zadecydować o politycznych rozstrzygnięciach, w sam raz jednak na wyróżnienie na festiwalu w Karlowych Warach.

występują:

Raf Vallone . . . . . . . . Francesco Dominici
Lucia Bosé . . . . . . . . Lucia Silvestri
Folco Lulli . . . . . . . . Agostino Bonfiglio
Dante Maggio . . . . . . . . Salvatore Capuano
Michele Riccardini . . . . . . . . Marszałek
Vincenzo Vaticone
Angelina Chiusano . . . . . . . . Matka Bonfiglio
Giuseppina Corona

... i inni
studio:
Lux Film
źródło: filmweb
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 5 użytkowników online :: 3 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 2 gości (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (23) było online pn paź 16, 2017 12:52 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Adante, Heise IT-Markt [Crawler], Tonder
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig, supernova

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 12709 • Liczba tematów: 12375 • Liczba użytkowników: 9073 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: gozer11

Dzisiaj jest sob lip 21, 2018 11:16 pm