Stare niusy
Zbrodnicza miłość.

Przed zamkniętemi wrotami raju.

Anusia Drożdżówna łaciną była dziewczyną; wysoka, ale w miarę, o kształtach bujnych i doskonale rozwiniętych, rumiana na twarzy, tryskającej życiem i urodą; mogła się naprawdę niejednemu spodobać.

Niezepsuta jeszcze miastem, gdyż niedawno dopiero z Limanowy za służbą przybyła, wesoła i uśmiechnięta, a często nawet rozśpiewana, wdzięczną była Anusia, że trudno było oczy od niej oderwać.

Nic też dziwnego, że znano ją na całej Karmelickiej ulicy, a już w kamienicy „pod 35“, gdzie u państwa Balickich za pokojówkę służyła, była ulubienicą wszystkich bez wyjątku. Nawet poważny pan Jacenty, dozorca realności, specyalnemi łaskami darzył pannę Anusię, obiecując jej nawet wyszukać gdy pora nadejdzie „męża jak się patrzy“.

Na parterze tej samej kamienicy mieszkał porucznik 20 pułku piechoty, którego obsługiwał żołnierz 7 kompanii Jan Kramarczyk.

Nic dziwnego, że młody chłopak zapałał wkrótce gorącym afektem do ładnej dziewczyny i starał się wszelkiemi siłami pozyskać jej względy.

Mimo to Anusia, mając ku niemu nieprzepartą niechęć, unikała wszelkich z nim stosunków, niekiedy nawet wydrwiwając w oczy jego zapały. Wprawdzie pochlebiały jej do pewnego stopnia zaloty wojaka, ale z drugiej strony zbyt ceniła własną wolność, aby nie kochając, wychodzić za mąż za pierwszego, który się trafił.

Kramarczyk tymczasem, niezrażony zachowaniem się i obojętnością dziewczyny, wytrwale kręcił się koło niej i narzucał, nie tracąc nadziei — że w końcu uzyska jej wzajemność i rękę.

Nie odstępował więc dziewczyny ani na krok, nie puścił samej nigdzie, słowem wbrew jej woli i chęci stale przy niej przebywał, a nawet począł wyprawiać sceny zazdrości.

Niechęć dziewczyny.

Anusię zaczęła w końcu nudzić ta niepożądana a bezprawna opieka. Kilkakrotnie skarżyła się Pani, nieraz sama ostro stawiła się rozkochanemu żołnierzowi, nie szczędząc słów złośliwych, raz czy dwa nawet próbowała użyć w tym celu pośrednictwa osób trzecich, cóż, kiedy wszystko na daremno, gdyż żołnierzysko nie dał się odpalić, owszem, w miarę wzrostu niechęci ze strony dziewczyny, rosła jego miłość, a co gorsza natręctwo.

W końcu znienawidziła go dziewczyna zupełnie i unikała o ile mogła jego osoby. Nie wychodziła z domu zupełnie bez koniecznej potrzeby, a gdy już wyjść musiała, brała zawsze kogoś do towarzystwa.

Niestety wszystko to chybiało celu, bo Kramarczyk zawsze potrafił wyszpiegować cel wyjścia dziewczyny i znaleść się na jej drodze po to tylko, by niezmordowanie prawić jej o swej miłości.

Chmury na widnokręgu i... rywal.

Pewnego razu Anusia poznała u znajomej czeladnika rymarskiego Stanisława Jarosza, chłopca bez zarzutu.

Młodej dziewczynie zawróciła się nieco głowa, a po dniach kilku coraz częściej poczęła myśleć o młodym czeladniku. W końcu zajęła się nim poważniej, zwłaszcza, że i chłopak począł szukać towarzystwa dziewczyny, i wcale otwarcie i wyraźnie zaznaczał, iż ma poważniejsze zamiary.

Tymczasem Kramarczyk zdołał już wyśledzić co się dzieje. Dotknięty do żywego, począł wprost grozić dziewczynie swą zemstą, i zapowiadać kategorycznie iż do ślubu jej z kim innym nie dopuści. Dziewczyna nie odpowiadała słowem na zaczepki i groźby, czem rozzuchwalony żołnierz, począł nachodzić ją w kuchni i wyprawiać głośne sceny zazdrości.

W końcu zdenerwowana do ostateczności Anusia, nie mając innego wyjścia, postanowiła podziękować pani za służbę i opuścić Kraków zupełnie, aby uwolnić się od zalotów natręta.

Potajemna ucieczka.

Plan ten wykonała rzeczywiście dziewczyna w sobotę. Porozumiawszy się z panią B., — która wzruszona przykrościami Anusi, uwolniła ją przed czasem z obowiązku, — zgodziła się dziewczyna na nową służbę do Zatora, dokąd w sobotę miała wyjechać. Dla dokładności dodać trzeba, iż z zamiarem wyjazdu kryła się Anusia nawet przed Stanisławem, który, jako niezdeklarowany jeszcze narzeczony, nie miał nawet prawa wymagać od niej wtajemniczenia go w plany ucieczki.

W sobotę rano odesłała skrycie kuferek na dworzec, w południe zaś — w towarzystwie pani B. i stróża kamienicy, aby na wszelki wypadek mieć opiekę i obronę przed natarczywością Kramarczyka — wyruszała sama na dworzec, dokąd bez najmniejszego zajścia przybyła. Niestety tutaj już spacerował w westybulu niespokojny i zdenerwowany Kramarczyk.

Dziewczyna nie cofnęła się. Udając, że go nie dostrzega, podeszła do kasy, kupiła bilet i wróciła do oczekującej jej pani B. i stróża.

Zamach morderczy.

Wtem przystąpił do nich Kramarczyk i wobec świadków oświadczył, że nie dozwoli jej wyjechać. Pani B. dała wymijającą, lecz grzeczną odpowiedź, chcąc w jakikolwiek sposób uwolnić dziewczynę od natręta. Anusia, aby umknąć zajścia, odeszła na bok i odwrócona tyłem, zagłębiła się pozornie w odczytywaniu napisu na bilecie. Wówczas Kramarczyk, widząc, że odjazdowi jej nie będzie mógł przeszkodzić, przyskoczył momentalnie do dziewczyny i wyjęty pospiesznie bagnet utopił w jej plecach raz, drugi i trzeci!

Dziewczyna krzyknęła boleśnie i po trzecim ciosie słaniając się i brocząc krwią, zwróciła się twarzą ku napastnikowi. Wówczas rozbestwiony zazdrością i gniewem żołnierz, po raz czwarty podnosił broń morderczą i utopił ją w szyi Anusi, która padła bez zmysłów na ziemię. Wszystko to stało się tak szybko, iż mimo obecności kilkudziesięciu osób, nikt nie zdążył przeszkodzić zamachowi.

Zbrodniarz, — dokonawszy krwawego czynu — rzucił się do ucieczki, lecz już tuż za dworcem zdołano go przytrzymać i zaprowadzić na inspekcyę policyjną w gmachu stacyjnym.

Na inspekcyi policyjnej.


Kramarczyk, przyprowadzony na inspekcyę policyjną, począł nieudolnie symulować obłęd: udając przestrach i obawę, drżał niezwykle na całem ciele i krył się

skulony po najciemniejszych kątach kancelaryi. Wezwany, by przystąpił bliżej do biurka, począł wodzić nieprzytomnie oczyma, po chwili ukazał się na ustach jego idyotyczny uśmiech, a ręce rozpoczęły wykonywać jakieś dziwne, trudne do określenia ruchy... Nagle dostrzegł na ręce rdzawą plamę krwi zamordowanej ofiary... Wzdrygnął się już nieudanie, dobył chustki i począł plamę, nerwowo drżąc, zmywać... W końcu opadł na krzesło i wybuchnął urywanym, spazmatycznym płaczem.

Gdy po długiej chwili przyszedł nieco do siebie, zaciął się i cały szereg zadawanych mu pytań zbył zupełnem milczeniem.

Po niejakim czasie przybyła zawezwana patrol wojskowa, odstawiła Kramarczyka na odwach, a stąd do więzienia garnizonowego.

Biedna Anusia.

W kilka minut po zamachu przybyło na dworzec pogotowie ratunkowe. Nieprzytomnej Anusi zatamowano upływ krwi, założono prowizoryczny opatrunek i odwieziono ją do szpitala św. Łazarza.

Dziwnym trafem cztery głębokie i z siłą zadane cięcia bagnetem nie naruszyły żadnego poważniejszego organu, tak, iż życiu Anusi nie zagraża zbytnie niebezpieczeństwo. Jedynie silny upływ krwi spowodował długotrwałe omdlenie i może mieć znaczenie, przewlekające przyjście
do zdrowia ofiary brutalnego napadu. O ile więc nie nastąpią jakieś komplikacye, Anusia wyjdzie z życiem z tej niebezpiecznej przygody.


Ilustrowany Kurier Codzienny nr 94. - z dnia 25 kwietnia 1911 roku
Troche humoru
WŁASNOŚĆ PUBLICZNA
Sensacją dnia jest pierwszy wystąp Adolfa Dymszy na scenie Teatru Polskiego w „Rozkosznej dziewczynie". W czasie prób nasz narodowy Winegret powodował zamęt swoim rozhukanym, szczerozłotym humorem, aż reżyser musiał go -mitygować, mówiqc łagodnie: i
— Dymsza, co jest, do cholery!
— Tylko nie bić! — odparł komik z godnością. — Jestem własnością publiczną!
Podobno nawet sufler zakrztusił się od śmiechu.

Co nowego?
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


Blood and Carpet (2014)


Komedia, Thriller
produkcja: Wielka Brytania
premiera: 12 luty 2015


scenariusz i reżyseria: Graham Fletcher-Cook



muzyka: Mark Monero

zdjęcia: Graham Fletcher-Cook, Jeanette Monero


[...]rozgrywanie akcji przede wszystkim na poziomie werbalnym może być męczące, ale warto się przełamać i wciągnąć w świat Grahama Fletchera-Cooka.[...]
reżyser traktuje widza jak odnalezionego w bryle lodu człowieka przeszłości, któremu chce zaoszczędzić szoku w zetknięciu z realiami początki XXI wieku. Tłem dla historii jest robotnicza dzielnica Londynu z lat 60., a jej wiarygodności nie da się podważyć: ubiór, wyposażenie domu, nawet akcent (wczesne stadium dzisiejszego cockney’a) zostały perfekcyjnie dopasowane.
Najważniejszym składnikiem jest jednak znakomita gra aktorska, czyli składnik deficytowy w większości podobnych produkcji. Annie Burkin, Billy Wright i Frank Boyce – nie szukajcie tych nazwisk w pamięci, nie znacie. Nikt ich nie zna, a jednak dysponują imponującym warsztatem. Burkin w roli Ruby kradnie każdą scenę – gra całym ciałem, ale z umiarem, jakiego zazwyczaj brakuje żądnym popisów debiutantom. Nie sposób jednoznacznie ocenić, czy wciela się w postacią negatywną czy pozytywną, bez dwóch zdań jest natomiast intrygująca. Jej męża, granego przez Wrighta, również wyposażono w tę dwuznaczność – kamera chwyta go tak, aby sprawiał wrażenie drapieżnika czyhającego na właściwą chwilę do ukazania swojej prawdziwej, morderczej natury. Z drugiej strony jego słowa i zachowania zazwyczaj nacechowane są wielkim uczuciem do małżonki. Postać Boyce’a jest z kolei w niemal komiksowy sposób ZŁA do szpiku kości. Czuć w nim jednak bardziej odrażające wyrafinowanie właściwe dla Jokera niż czystą, atawistyczną agresję spod znaku Salomona Grundy’ego. Nie ma w obsadzie żadnej przeciwwagi – postacie są albo podejrzane i potencjalnie niebezpieczne, albo w sposób oczywisty wrogie.
Nazywanie „Blood and Carpet” horrorem jest niewielkim nadużyciem, bo dopiero w ostatnich scenach pojawiają się elementy charakterystyczne dla gatunku.
Sposób budowania napięcia i konstrukcja akcji przypomina bardziej thrillery Alfreda Hitchcocka.
Pominięto wprawdzie niezbędny składnik, czyli wrzucenie widza w centrum wydarzeń, ale tylko po to, aby wykreować MacGuffina, czyli coś bliżej nieokreślonego, wokół czego kręci się cała fabuła. W tym wypadku są to zwłoki niezidentyfikowanego człowieka oraz zakrwawiony przez nie dywan. Tożsamość trupa nie ma większego znaczenia, liczy się szaleństwo, w jakie powoli popadają głównie bohaterowie w wyniku bezradności wobec trwałego połączenia tytułowych przedmiotów. Ruby i Lyle są przy tym szczerzy, rozszarpywani przez skrajne emocje i próbują nie przestać się kochać na swój dziwaczny sposób.

fragment recenzji. Autor: Jarosław Kowal; źródło: film.org.pl




występują:

Andrew Tiernan . . . . . . . . Wielebny Durnin
Julian Firth . . . . . . . . Rupert
Nicola Stapleton . . . . . . . . Mattie
Bill Fellows . . . . . . . . Rhodes
Huggy Leaver . . . . . . . . Bernard
Shona McWilliams . . . . . . . . Susan
Mark Monero . . . . . . . . Edwin
Sammy Williams . . . . . . . . Jack

... i inni


studio:
Blood And Carpet
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 2 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 1 gość (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (64) było online pn wrz 24, 2018 9:15 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Heise IT-Markt [Crawler]
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig, supernova

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 13235 • Liczba tematów: 12900 • Liczba użytkowników: 9074 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: buncia88

Dzisiaj jest czw lis 15, 2018 5:39 am