Stare niusy
Chronique scandaleuse.

„Ściany słyszą — sufit patrzy“...
czyli Ołówek, pana mecenasa.

Stary Boccacio podglądający tajemnice sypialń i misterya klasztornej miłości — zgłupiałby na pewno. Piękna królowa Nawary głosząca pikantne historyjki siedmiu nocy (Heptameron) zmieszałaby się i zarumieniła. Rozpustna Szeherezada drażniąca niedokończonemi opowiadaniami w nocy — zmysły starego sułtana poszłaby spać natychmiast. Zamilkłby Heine, nieśmiertelny wielbiciel pokojówek; pikantna pani Gyp ze swojemi rewelacyami o małżeństwie i wytworny pornograf we fraku Armand Silvestr i subtelny erotoman Oatule Mende złamaliby swawolne swe pióra.

W kąt „Dekameron“ i „Heptameron“-„Tysiąc nocy i jedna“ i „Legendy klasztorne"!..
Życie zadrwiło z was szyderczo, życie pokazało, że są koszonerye i pornografie, o których się nie śniło najbardziej przczulonym, zalkoholizowanym i przemorfinowanym mózgom i nerwom i wyobraźni piewców wolnej miłości!.

Życie krakowskie...

W tem mieście stu kościołów, w tej siedzibie świętej plotki i pobożnej potwarzy, ojczyźnie chudych dewotek i tłustych kanoników, cudownych obrazów i „jamy Michalikowej“, miejsca wydawnictwa „Głosu Narodu“ i „Bociana“, w tych starych czcigodnych murach - pleni się skandal i tysiącami splotów jak bluszcz oplata życie. A w tych splotach wikłają się i padają ludzie ku rzetelnej radości współbliźnich.

Ucieszne epizody!.. Z jednym, najświeższym chcemy Was zapoznać!.. Niech Wam się zdaje, że czytacie, nowy, nieznany jeszcze ustęp Dekameronu!..

On — około pięćdziesiątki, we własnem mniemaniu dobrze zakonserwowany, przedsiębiorczy i pewny siebie... Niemiec dobrze określa ów stan psychiczny: Der Geist ist willig, aber das Fleisch ist schwach!

Ona — róża jerychońska, gałązka kwitnącej wiśni, figa sułtańska. Młoda, o krwi i temperamencie Safany, chciwa pieszczot i rozkoszy jak kotka marcowa. Spodziewała się w małżeństwie wrzącego gajzeru — znalazła wulkan wystygły, wulkan nieczynny. Taki małżeński wulkan na emeryturze.

Szukała wrażeń a szukała ich tak nieostrożnie, aż na zakazanych tylko ścieżkach spotkała — męża, który również wybrał się tędy na podobny spacerek.

Skandal jeden i drugi. Separacya z mężem od stołu (szkoda!) i od łoża. (Nie ma czego żałować).

Nieszczęśliwa znalazła wkrótce prawnego obrońcę i zarazem sercowego przyjaciela. Jest więc „ten trzeci“. Na tego rachować może: młody warchlak jurny, korzeń dębowy...

Ale sprawiedliwość ludzka kroczy swoją drogą. Sąd zawyrokował separacyę — to bardzo dobrze. Ale zarazem kazał mężowi płacić alimenta... To bardzo źle.

Mąż powiedział sobie, że za przyjemności adwokata nie myśli bynajmniej płacić. Szuka więc sposobu uchylenia się od obowiązku płacenia alimentacyi.

Najprostszy sposób przyłapać ich „in flagranti“. A wtedy wsadzi oboje do kryminału (ale dla pewności każde osobno), a przedewszystkiem nie będzie musiał nic płacić wiarołomnej żonie.

Wpada też na iście szerlokowski pomysł

W tej samej kamienicy, gdzie mieszka separowana żona, nad pokojem gdzie, udziela nieraz w późną noc wyczerpuiących (adwokata) informacyi do swego procesu — wynajmuje ten współczesny George Dandin pokój. Tu postanowił swój punkt obserwacyjny. Poczciwy pewien stolarz za dobre słowo i pieniądze wyjął kawałek posadzki i wyświdrował dziurkę do pokoju pięknej pani.

Całemi godzinami czuwało oko kochającego małżonka przy dziurze, by zebrać dowody przeciw wiarołomnej. W sieni stali w pogotowiu świadkowie: komisarz policyi i przyjaciel męża. Na dany znak mieli wejść — wsadzić oko w otwór i skonstatować to, czego mąż pragnął.

Nadeszła upragniona chwila.
Mąż z okiem przy podłodze widzi coś... Uroczy widok zaiste.

Na kanapie on — i ona. On już wyjął ołówek, by spisywać po raz setny może jedną i tąsamą, odwieczną informacyę. Powoli, systematycznie... Piękna kobietka się niecierpliwi. Chwyta za ołówek, chce sama go prowadzić.

Mąż (na górze z westchnieniem): O! — panie mecenasię, to pan tak samo jak i ja!... .

W tej chwili przypomina sobie po co tu przyszedł i kogo śledzi. Skrada się na palcach i kiwa na swoich przyjaciół stojących w sieni. Skokiem kota wpada komisarz policji rozciąga się jak długi na podłodze i oko przykłada do podłogi.

— No widzisz pan?! — szepcze mąż zdradzony.
— Widzę — odpowiada komisarz — nic szczególnego!... Siedzą i rozmawiają!...
— Jakto? a ołówka pan nie widziałeś?
— Dalibóg!.. nie!...
— Ależ to niepodobieństwo! — oburza się małżonek. — Widziałem na własne oczy: trzymała go w ręce i chciała właśnie poślinić!...

Na razie obserwacye szerlokowskie nie dały więc konkretnego rezultatu. Ale już nazajutrz zacne usiłowania uwieńczył tryumf zupełny.

Wszyscy trzej widzieli ołówek mecenasa... Był to ot! zwyczajny ołówek żydówski, ołówek — zatemperowany... :

Ilustrowany Kurier Codzienny nr 237. - z dnia 14 październik 1913 roku
Troche humoru
CUDOWNIE! BAJECZNIE!
Ernest Lubitsch ma zwyczaj mówienia po każdej scenie.
— Cudownie! Bajecznie! Znakamicie! No, to powtórzymy to jeszcze raz.
Niekiedy powtarza się to siedem i osiem razy..

Co nowego?
Obrazek
Jak piszą w Antycznym Kalendarzu Ogrodnictwa: "Jest czas siania i czas owoców zbierania".
Wynika na to, że teraz trzeba posiać. To znaczy za serwer uiścić i takie tam 'opłaty inne". Więc z wielka niechęcią - bo przymuszona, jak co roku "Beret Proszalny" wystawiam... z prośbą o jakies finansowe wsparcie. Na to owe konto:

Ada Adante
rachunek: 41-11402004-0000340232383493
mBank
Adres: al. Mickiewicza 10 Łódź

... jeśli i co łaska.
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


Blood and Carpet (2014)


Komedia, Thriller
produkcja: Wielka Brytania
premiera: 12 luty 2015


scenariusz i reżyseria: Graham Fletcher-Cook



muzyka: Mark Monero

zdjęcia: Graham Fletcher-Cook, Jeanette Monero


[...]rozgrywanie akcji przede wszystkim na poziomie werbalnym może być męczące, ale warto się przełamać i wciągnąć w świat Grahama Fletchera-Cooka.[...]
reżyser traktuje widza jak odnalezionego w bryle lodu człowieka przeszłości, któremu chce zaoszczędzić szoku w zetknięciu z realiami początki XXI wieku. Tłem dla historii jest robotnicza dzielnica Londynu z lat 60., a jej wiarygodności nie da się podważyć: ubiór, wyposażenie domu, nawet akcent (wczesne stadium dzisiejszego cockney’a) zostały perfekcyjnie dopasowane.
Najważniejszym składnikiem jest jednak znakomita gra aktorska, czyli składnik deficytowy w większości podobnych produkcji. Annie Burkin, Billy Wright i Frank Boyce – nie szukajcie tych nazwisk w pamięci, nie znacie. Nikt ich nie zna, a jednak dysponują imponującym warsztatem. Burkin w roli Ruby kradnie każdą scenę – gra całym ciałem, ale z umiarem, jakiego zazwyczaj brakuje żądnym popisów debiutantom. Nie sposób jednoznacznie ocenić, czy wciela się w postacią negatywną czy pozytywną, bez dwóch zdań jest natomiast intrygująca. Jej męża, granego przez Wrighta, również wyposażono w tę dwuznaczność – kamera chwyta go tak, aby sprawiał wrażenie drapieżnika czyhającego na właściwą chwilę do ukazania swojej prawdziwej, morderczej natury. Z drugiej strony jego słowa i zachowania zazwyczaj nacechowane są wielkim uczuciem do małżonki. Postać Boyce’a jest z kolei w niemal komiksowy sposób ZŁA do szpiku kości. Czuć w nim jednak bardziej odrażające wyrafinowanie właściwe dla Jokera niż czystą, atawistyczną agresję spod znaku Salomona Grundy’ego. Nie ma w obsadzie żadnej przeciwwagi – postacie są albo podejrzane i potencjalnie niebezpieczne, albo w sposób oczywisty wrogie.
Nazywanie „Blood and Carpet” horrorem jest niewielkim nadużyciem, bo dopiero w ostatnich scenach pojawiają się elementy charakterystyczne dla gatunku.
Sposób budowania napięcia i konstrukcja akcji przypomina bardziej thrillery Alfreda Hitchcocka.
Pominięto wprawdzie niezbędny składnik, czyli wrzucenie widza w centrum wydarzeń, ale tylko po to, aby wykreować MacGuffina, czyli coś bliżej nieokreślonego, wokół czego kręci się cała fabuła. W tym wypadku są to zwłoki niezidentyfikowanego człowieka oraz zakrwawiony przez nie dywan. Tożsamość trupa nie ma większego znaczenia, liczy się szaleństwo, w jakie powoli popadają głównie bohaterowie w wyniku bezradności wobec trwałego połączenia tytułowych przedmiotów. Ruby i Lyle są przy tym szczerzy, rozszarpywani przez skrajne emocje i próbują nie przestać się kochać na swój dziwaczny sposób.

fragment recenzji. Autor: Jarosław Kowal; źródło: film.org.pl




występują:

Andrew Tiernan . . . . . . . . Wielebny Durnin
Julian Firth . . . . . . . . Rupert
Nicola Stapleton . . . . . . . . Mattie
Bill Fellows . . . . . . . . Rhodes
Huggy Leaver . . . . . . . . Bernard
Shona McWilliams . . . . . . . . Susan
Mark Monero . . . . . . . . Edwin
Sammy Williams . . . . . . . . Jack

... i inni


studio:
Blood And Carpet
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 7 użytkowników online :: 6 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 1 gość (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (23) było online pn paź 16, 2017 12:52 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Adante, Exabot [Bot], Heise IT-Markt [Crawler], radziu567, Tonder, zbroia
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig, supernova

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 12683 • Liczba tematów: 12349 • Liczba użytkowników: 9072 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: robert maciej

Dzisiaj jest pn lip 16, 2018 8:38 pm