Stare niusy
Na karę śmierci.
Gdańsk, w grudniu.

W ubiegłym tygodniu toczył się przed sądem przysięgłych w Gdańsku sensacyjny proces przeciw żeglarzowi; Janowi Gaffke, urodzonemu w Redławie, o mor­derstwo, dokonane na pani Łaszewskiej,
O czem swojego czasu donosił „Kuryer Codz.".
Skarga wini oskarżonego o popełnio­ne zabójstwo z rozwagą i przedsięwzię­ciem, czyli o morderstwo, a on się tylko do pokaleczenia ciała z następstwem śmierci przyznaje.
Marynarz w zalotach.
Gaffke już w 15 roku przyjął służbę jako majtek, później wstąpił na okręt angielski, na którym zwiedził wszystkie części świata. W Anglii żył pod nazwi­skiem Peterson, w Londynie się ożenił, lecz tam jeszcze żyjącą żonę pozostawił i do Prus powrócił, nie wziąwszy z żoną rozwodu. W Sopotach chełpił się, jako­by 70 do 80.000 marek majątku posia­dał, co panią Łaszewską zapewne spowo­dowało, swą córkę Stefanię do wyjścia za Gaffkę nakłaniać.
Zbrodnicze zamiary.
Już od dawna musiał się Gaffke nosić z myślą, w jaki sposób by się pani Ł. pozbyć. Znaleziono u niego podczas jego uwięzienia grynszpan, czyli niedokwas miedziany, którym na próbę kota otruł. O skutkach trucizny aptekarzy się wypytywał, ile kropli człowiek znieść może, a przy różnych okazyach powtarzał, iżby było najlepiej, gdyby ta „stara“ umarła. Swemu szwagrowi, szewcowi Jurkowskie­mu, obiecał Gaffke po śmierci Łaszewskiej pod zarząd dom oddać, on sam zaś zamierzał ze Stefanią w świat wy­jechać.
Nadto Gaffke zrobił sobie z ołowiu tak nazwany zabijak (Totschläger) — była to krótka, ciężka pałka obszyta grubym płó­tnem, którą zawsze w rękawie lub w spo­dniach ukrytą nosił.
Zbrodniczy czyn
opisuje Gaffke następująco: Dzień przed śmiercią czuła się pani Ł. cokolwiek sła­bą. G. poszedł dla niej do apteki po le­karstwo. Na drugi dzień rano słyszał G., iż ktoś już rychło wstał, a że pani Ł. chorą była, mniemał, iż panna Stefania chciała iść do piekarza po bułki, więc chciał ją wyręczyć, ubrał się prędko, włożył w lewy rękaw zabijak, a prawą ręką pochwyciwszy parasol, zeszedł tak uzbrojony do drzwi od sieni. Tu zacze­kał w mniemaniu, iż panna Stefania wró­ci i aby się cokolwiek „popsocić“, zatrzy­mał drzwi.
Tymczasem nadeszła pani Ł., która pchnęła drzwi przemocą, przyczem upa­dła na ziemię. Gdy się do niej zbliżył, ugryzła go w palec a nawet chciała go bić kluczami. To go tak oburzyło, iż za­czął ją uderzać zabijakiem po głowie, aż ją zabił. G. i Stefania zanieśli nieżywą do pokoju, cyrulik zmył pokrwawioną twarz, a posługaczka posadzkę, schody i ścianę.
Zmarłą bez wszelkiej ceremonii pocho­wano na cmentarzu, gdzie oczekiwali tru­pa tylko Gaffke i Stefania. 10 stycznia matkę zamordowano, 14 pochowano, a 23 lutego, miał się w Berlinie odbyć ślub; w tym celu też w hotelu uczta była za­mówiona, lecz tymczasem zbrodniarza uwięziono.
Skazanie zbrodniarza.
Na podstawie jego własnych, jako też zeznań świadków, orzeczeń rzeczoznaw­ców, którzy poświadczyli, iż sekcya tru­pa okazała 8 — 10 ciężkich ran, od sil­nych uderzeń zabijakiem, przyszli sędzio­wie przysięgli do przekonania, iz G. po­pełnił zabójstwo Z rozwagi i przedsię­wzięciem, wskutek czego skazano obwi­nionego na karę śmierci. Wyrok przyję­ła publiczność z zadowoleniem.
Ilustrowany Kurier Codzienny nr 291. - z dnia 21 grudzień 1911 roku
Troche humoru
Podczas nakręcania „Nędzników" reżyser Bolesławski zaangażował małego urwisa, któremu kazał ciskać kamieniami (z tektury) w Marcha, grającego główną rolę.
— Ile razy trafisz w tego pana — dodał słynny reżyser — dostaniesz ode mnie 10 centów. , Po nakręceniu sceny, okazało się, że malec nie trafił ani razu.
— Widzisz, nic nie zarobiłeś — strofuje go reżyser.
— A właśnie, że tak! — odparł wisus rezolutnie, — bo pan March obiecał mi 20 centów za każdy raz, kiedy w niego nie trafię!

Co nowego?
No comments
Obrazek
Mr Ryszard Tiffany

Obrazek
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


Blood and Carpet (2014)


Komedia, Thriller
produkcja: Wielka Brytania
premiera: 12 luty 2015


scenariusz i reżyseria: Graham Fletcher-Cook



muzyka: Mark Monero

zdjęcia: Graham Fletcher-Cook, Jeanette Monero


[...]rozgrywanie akcji przede wszystkim na poziomie werbalnym może być męczące, ale warto się przełamać i wciągnąć w świat Grahama Fletchera-Cooka.[...]
reżyser traktuje widza jak odnalezionego w bryle lodu człowieka przeszłości, któremu chce zaoszczędzić szoku w zetknięciu z realiami początki XXI wieku. Tłem dla historii jest robotnicza dzielnica Londynu z lat 60., a jej wiarygodności nie da się podważyć: ubiór, wyposażenie domu, nawet akcent (wczesne stadium dzisiejszego cockney’a) zostały perfekcyjnie dopasowane.
Najważniejszym składnikiem jest jednak znakomita gra aktorska, czyli składnik deficytowy w większości podobnych produkcji. Annie Burkin, Billy Wright i Frank Boyce – nie szukajcie tych nazwisk w pamięci, nie znacie. Nikt ich nie zna, a jednak dysponują imponującym warsztatem. Burkin w roli Ruby kradnie każdą scenę – gra całym ciałem, ale z umiarem, jakiego zazwyczaj brakuje żądnym popisów debiutantom. Nie sposób jednoznacznie ocenić, czy wciela się w postacią negatywną czy pozytywną, bez dwóch zdań jest natomiast intrygująca. Jej męża, granego przez Wrighta, również wyposażono w tę dwuznaczność – kamera chwyta go tak, aby sprawiał wrażenie drapieżnika czyhającego na właściwą chwilę do ukazania swojej prawdziwej, morderczej natury. Z drugiej strony jego słowa i zachowania zazwyczaj nacechowane są wielkim uczuciem do małżonki. Postać Boyce’a jest z kolei w niemal komiksowy sposób ZŁA do szpiku kości. Czuć w nim jednak bardziej odrażające wyrafinowanie właściwe dla Jokera niż czystą, atawistyczną agresję spod znaku Salomona Grundy’ego. Nie ma w obsadzie żadnej przeciwwagi – postacie są albo podejrzane i potencjalnie niebezpieczne, albo w sposób oczywisty wrogie.
Nazywanie „Blood and Carpet” horrorem jest niewielkim nadużyciem, bo dopiero w ostatnich scenach pojawiają się elementy charakterystyczne dla gatunku.
Sposób budowania napięcia i konstrukcja akcji przypomina bardziej thrillery Alfreda Hitchcocka.
Pominięto wprawdzie niezbędny składnik, czyli wrzucenie widza w centrum wydarzeń, ale tylko po to, aby wykreować MacGuffina, czyli coś bliżej nieokreślonego, wokół czego kręci się cała fabuła. W tym wypadku są to zwłoki niezidentyfikowanego człowieka oraz zakrwawiony przez nie dywan. Tożsamość trupa nie ma większego znaczenia, liczy się szaleństwo, w jakie powoli popadają głównie bohaterowie w wyniku bezradności wobec trwałego połączenia tytułowych przedmiotów. Ruby i Lyle są przy tym szczerzy, rozszarpywani przez skrajne emocje i próbują nie przestać się kochać na swój dziwaczny sposób.

fragment recenzji. Autor: Jarosław Kowal; źródło: film.org.pl




występują:

Andrew Tiernan . . . . . . . . Wielebny Durnin
Julian Firth . . . . . . . . Rupert
Nicola Stapleton . . . . . . . . Mattie
Bill Fellows . . . . . . . . Rhodes
Huggy Leaver . . . . . . . . Bernard
Shona McWilliams . . . . . . . . Susan
Mark Monero . . . . . . . . Edwin
Sammy Williams . . . . . . . . Jack

... i inni


studio:
Blood And Carpet
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 6 użytkowników online :: 3 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 3 gości (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (23) było online pn paź 16, 2017 12:52 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Exabot [Bot], Heise IT-Markt [Crawler], Tonder
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 11732 • Liczba tematów: 11398 • Liczba użytkowników: 9056 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: gogi

Dzisiaj jest czw gru 14, 2017 3:37 am