Stare niusy
Pies, który mówi.
Egzamin. — Badanie w obecności komisyi. — Fonograficzne zdjęcia.

Senzacyą Hamburga jest obecnie nadzwyczaj ciekawy pies, posiadający — jak
donoszą pisma niemieckie — fenomenalną właściwość... mówienia głosem ludzkim. Pies wabiący się „Don“ jest własnością niejakiego Ebersa, leśniczego.
Niedawno składał „Don" w obecności komisyi lekarskiej złożonej z prof. uniw.
berlińskiego dra Pfingsta i dyrektora ogrodu zoologicznego w Hamburgu dra Yosselera coś w rodzaju egzaminu, który dał wynik wprost niezwykły.
Oto bez żadnych przygotowań odpowiadał „Don“ na skierowane doń pytania a odpowiadał głosem czystym, wyraźnie, zrozumiale dla otoczenia.
Jedyny ten w swoim rodzaju dyalog brzmiał następująco:
Właściciel psa. Jak się nazywasz?
Pies: Don.
Czego ci się chce?
Jeść — mówił pies.
Następnie Ebers przyniósł kilka sztuk kiszek (smakołyk szczególnie przez ród psi ulubiony) i trzymając je w ręku zapytał się psa:
— Co to jest?
- Kiszki.
- Czego sobie życzysz ? — pytał dalej Ebers.
Spokoju — odparł dowcipnie pies i mądry uśmiech zaigrał na jego mordce.
Podobną rozmowę prowadziła potem z tym samym dodatnim rezultatem córka leśniczego oraz obaj profesorowie uniwersytetu.
Następnie dokonano fonograficznych zdjęć głosu niezwykłego tego psa, a oddawany za pośrednictwem płyt fonograficznych głos psa okazał się znacznie silniejszym, aniżeli reprodukowana w ten sam sposób mowa ludzka.
Zbadano dalej, iż „Don“ ani nie mruczy ani nie szczeka, lecz wydaje dźwięki głosowe, bardzo do ludzkiej mowy zbliżone.
Dr Pfingst pracuje obecnie nad wydaniem fachowego orzeczenia o tem bądź co bądź niezwykłym kaprysie natury.
„Don“ w najbliższym czasie będzie badany w różnych pierwszorzędnych instytutach weterynaryjnych.
Nie wątpimy też, że znajdzie się pomysłowy inpresario, który mądrego psa „Dona”, tak niebezpieczną robiącego konkurencyę ludziom … zaprodukuje publiczności krakowskiej, żądnej senzacyi no i godnej rozrywki...

Ilustrowany Kurier Codzienny nr 1. - dnia 1 stycznia 1911.
Troche humoru
PIES CZY WINO
Mieczysław Cybulski ma pieska. Maluśkiego. Nie rozstaje się z nim nigdy. Wziął go do wagonu, jadąc na zdjęcia w Łowickie. Ulokował w małym koszyczku na półce. Sam usiadł po przeciwnej stronie. Siedzącemu pod koszyczkiem pasażerowi nagle coś kapnęło na rękę. Zapytał:
- Wino?
- Nie. Pies.

Co nowego?
Obrazek
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


The Woman Who Left / Ang babaeng humayo (2016)


Dramat | 3 godz. 46 min.
produkcja: Filipiny
premiera: 9 września 2016


scenariusz i reżyseria: Lav Diaz


zdjęcia: Lav Diaz



Recenzja filmu The Woman Who Left (2016)
Było, nie minęło
autor: Łukasz Muszyński, źródło: filmweb



Lav Diaz nie bierze jeńców. Jego niektóre dzieła trwają tyle co ustawowy dzień pracy. Reżyser nie poddaje się standardom współczesnego kina: dyktatowi nieustannego dziania się, konieczności zagęszczania filmowej rzeczywistości do przepisowych dwóch godzin. Twórczość Filipińczyka jest hermetyczna, a co za tym idzie: skazana na istnienie wyłącznie w obiegu festiwalowym. Mimo to nie czuć w niej artystowskiej blazy i zachwytu nad sobą. Wręcz przeciwnie: to kino głęboko zanurzone w rzeczywistości a przy tym niepozbawione krytycznego pazura.

Walczący o Złotego Lwa dramat "The Woman Who Left" zaczyna się jak amerykański sensacyjniak albo żeńska wersja "Oldboya". Po 30 latach spędzonych w więzieniu za zbrodnię, której nie popełniła, Horacia Somorostro (znakomita Charo Santos-Concio) zostaje wypuszczona na wolność. Świat bez krat nie ma jednak bohaterce za wiele do zaoferowania: mąż nie żyje, syn zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach, zaś niewidziana od dekad córka wydaje się obcą osobą. Kobieta opłakuje zmarłych, doprowadza do ładu swoje relacje z żywymi, a potem zaczyna planować zemstę na człowieku, który zniszczył jej życie, wrabiając ją w przestępstwo.


Horacia to arcyciekawa postać. Jeszcze w więzieniu widzimy, jak niesie pomoc towarzyszkom niedoli, a w wolnych chwilach uczy angielskiego i chemii dzieci więźniarek. Kobieta pozostaje dobrą Samarytanką także po opuszczeniu zakładu. Oddaje swój dom i ziemię potrzebującej rodzinie, otacza opieką biednych, chorych i uciśnionych: cierpiącego na padaczkę transwestytę, drobnego ulicznego sprzedawcę oraz chorą psychicznie dziewczynę. Bohaterka skrywa jednak drugie mroczniejsze oblicze: wytatuowanej twardej babci, która potrafi spuścić manto agresywnemu obwiesiowi i fachowym okiem ocenić broń potrzebną do wykonania wyroku. Ze skrawków dialogów można się domyślić, że w trakcie odsiadki Horacia zaliczyła wszystkie szczeble kryminalnej edukacji. Na ile zmieniło ją więzienie? Czy niesłuszna kara, jakiej została poddana, osłabiła czy raczej wzmocniła jej wiarę w Boga? Czy uczynione przez nią dobro może stać się niezamierzenie zarzewiem zła? Na te pytania Diaz nie udziela jednoznacznej odpowiedzi.

Akcja filmu rozgrywa w drugiej połowie lat 90. Z radia płyną doniesienia o trawiącej kraj pladze porwań, odłączeniu Hongkongu od Wielkiej Brytanii, śmierci księżnej Diany i matki Teresy. Dla mieszkających na prowincji bohaterów ten medialny szum wydaje się jednak abstrakcją. Ich rzeczywistość to przemoc na ulicach, wegetacja w warunkach urągających ludzkiej godności oraz społeczna znieczulica. Gdy Horacia po spędzeniu pół życia w celi wychodzi na wolność, nikt nie raczy jej nawet przeprosić za decyzję skorumpowanego sądu. Ponurą wymowę filmu uwydatnia jego surowa forma: nieruchome, płaskie, czarno-białe kadry oraz brak muzyki ilustracyjnej. Gdy po trzech godzinach projekcji kamera na kilkadziesiąt sekund zostaje nagle wprawiona w ruch, można odnieść wrażenie, jakby w fabule nastąpił szokujący zwrot akcji.

Diaz celebruje momenty zastoju i monotonii, zmusza widza do skupienia się na sytuacjach, które pozornie nie popychają do przodu historii. Jakby wierzył, że tylko wtedy da się uchwycić prawdę o bohaterach i świecie dookoła nich. Czasem jego metoda przynosi wyśmienite rezultaty. Zdarzają się jednak momenty, które wystawiają naszą cierpliwość na próbę i ostatecznie nic nie wnoszą. Na minus trzeba także policzyć bardzo przeciętnie zagrane role drugoplanowe oraz szablonowego złoczyńcę – filipińskiego Janusza Tracza, który bez skruchy opowiada księdzu o potwornych uczynkach z przeszłości. Było, minęło – zdaje się mówić czarny charakter. Nie ma racji. Nierozgrzeszone winy mogą wrócić ze zdwojoną siłą, ciągnąc na dno także innych.






występują:

Charo Santos-Concio . . . . . . . . . . Horacia Somorostro
John Lloyd Cruz . . . . . . . . . . Hollanda
Michael De Mesa . . . . . . . . . . Rodrigo Trinidad
Noni Buencamino . . . . . . . . . . Magbabalot
Shamaine Buencamino . . . . . . . . . . Petra
Mae Paner . . . . . . . . . . Opiekunka
Mayen Estanero . . . . . . . . . . Nena
Marjorie Lorico . . . . . . . . . . Minerva

... i inni


montaż Lav Diaz

scenografia Popo Diaz

produkcja Lav Diaz, Ronald Arguelles, Kristine Kintana
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 4 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 2 gości (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (23) było online pn paź 16, 2017 12:52 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Heise IT-Markt [Crawler], Tonder
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig, supernova

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 12291 • Liczba tematów: 11957 • Liczba użytkowników: 9064 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: ederlezi

Dzisiaj jest wt kwie 24, 2018 7:12 am