Stare niusy
Przy dźwiękach muzyki cygańskiej.
Budapeszt, 14 października.

W miejscowości Köbanya na Węgrzech rozegrał się tymi dniami dramat miłosny w warunkach niezwykłych.
Donoszą o nim dzienniki tutejsze co następuje: 23-letni mleczarz Jerzy Höchst zaręczył się niedawno z Haryą Bendekowits, córką pewnego właściciela real­ności.
Nadspodziewanie wkrótce potem, pię­kna Marya znudziła się towarzystwem Höchsta i zerwała z nim wszelkie sto­sunki, odsyłając mu równocześnie pier­ścionek zaręczynowy.
Ten kaprys narzeczonej spadł na Höch­sta jak grom,
W rozpaczy, stateczny dotąd młodzie­niec szukał od tej pory zapomnienia w alkoholu.
Krytycznego dnia przepędził całe po­południu w restanracyi, wieczorem zaś zasiadł przy stoliku w kawiarni, przysłu­chując się dźwiękom, koncertującej tam kapeli cygańskiej. Około godz. 8-mej po­wziął Höchst dziwny plan. Oto, zbliży­wszy się do kapelmistrza, zaproponował mu, by udał się z całą orkiestrą na mia­sto, celem odegrania serenady przed mieszkaniem narzeczonej. Kapelmistrz wzbraniał się początkowo, lecz otrzy­mawszy sowitą zapłatę, spełnił życzenie Höchsta.
Orszak zatrzymał się przy ul. Barabasza, gdzie właśnie znajdowało się mie­szkanie rodziców pięknej Maryi.
Zabrzmiały ciche a smętne dźwięki i w chwilę potem otwarło się jedno z okien a w niem pojawiła się kształtna główka dziewczęcia.
Prawie w tym samym momencie roz­legł się strzał rewolwerowy. To Höchst, brał pomstę za odrzucenie jego miłości... A zemsta była straszna. Kula ugodziła dziewczę w głowę, przedostając się przez oko do wnętrza czaszki.
W beznadziejnym stanie przewieziono Maryę B. do szpitala, gdzie zmarła nie odzyskawszy przytomności.
Höchsta aresztowano i osadzono w wię­zieniu śledczem. Przy pierwszem przesłu­chaniu zeznał, że chciał sam popełnić sa­mobójstwo w oczach dawnej narzeczonej, lecz w decydującej chwili instynktownie skierował broń ku dziewczęciu, które nim wzgardziło...


Ilustrowany Kurier Codzienny nr 236. 15 października 1911
Troche humoru
ROZMIEŃ MI...
Lech Owron znów nie jest przy gotówce. Zbliża się do siedzącego w "Jtalji" reżysera Waszyńskiego, podsuwa mu dziesięciozłotówkę i prosi:
- Zmień mi.
- Na dwie pięciozłotówki?
- Nie. Na trzy setki.

Co nowego?
Obrazek
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


The Woman Who Left / Ang babaeng humayo (2016)


Dramat | 3 godz. 46 min.
produkcja: Filipiny
premiera: 9 września 2016


scenariusz i reżyseria: Lav Diaz


zdjęcia: Lav Diaz



Recenzja filmu The Woman Who Left (2016)
Było, nie minęło
autor: Łukasz Muszyński, źródło: filmweb



Lav Diaz nie bierze jeńców. Jego niektóre dzieła trwają tyle co ustawowy dzień pracy. Reżyser nie poddaje się standardom współczesnego kina: dyktatowi nieustannego dziania się, konieczności zagęszczania filmowej rzeczywistości do przepisowych dwóch godzin. Twórczość Filipińczyka jest hermetyczna, a co za tym idzie: skazana na istnienie wyłącznie w obiegu festiwalowym. Mimo to nie czuć w niej artystowskiej blazy i zachwytu nad sobą. Wręcz przeciwnie: to kino głęboko zanurzone w rzeczywistości a przy tym niepozbawione krytycznego pazura.

Walczący o Złotego Lwa dramat "The Woman Who Left" zaczyna się jak amerykański sensacyjniak albo żeńska wersja "Oldboya". Po 30 latach spędzonych w więzieniu za zbrodnię, której nie popełniła, Horacia Somorostro (znakomita Charo Santos-Concio) zostaje wypuszczona na wolność. Świat bez krat nie ma jednak bohaterce za wiele do zaoferowania: mąż nie żyje, syn zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach, zaś niewidziana od dekad córka wydaje się obcą osobą. Kobieta opłakuje zmarłych, doprowadza do ładu swoje relacje z żywymi, a potem zaczyna planować zemstę na człowieku, który zniszczył jej życie, wrabiając ją w przestępstwo.


Horacia to arcyciekawa postać. Jeszcze w więzieniu widzimy, jak niesie pomoc towarzyszkom niedoli, a w wolnych chwilach uczy angielskiego i chemii dzieci więźniarek. Kobieta pozostaje dobrą Samarytanką także po opuszczeniu zakładu. Oddaje swój dom i ziemię potrzebującej rodzinie, otacza opieką biednych, chorych i uciśnionych: cierpiącego na padaczkę transwestytę, drobnego ulicznego sprzedawcę oraz chorą psychicznie dziewczynę. Bohaterka skrywa jednak drugie mroczniejsze oblicze: wytatuowanej twardej babci, która potrafi spuścić manto agresywnemu obwiesiowi i fachowym okiem ocenić broń potrzebną do wykonania wyroku. Ze skrawków dialogów można się domyślić, że w trakcie odsiadki Horacia zaliczyła wszystkie szczeble kryminalnej edukacji. Na ile zmieniło ją więzienie? Czy niesłuszna kara, jakiej została poddana, osłabiła czy raczej wzmocniła jej wiarę w Boga? Czy uczynione przez nią dobro może stać się niezamierzenie zarzewiem zła? Na te pytania Diaz nie udziela jednoznacznej odpowiedzi.

Akcja filmu rozgrywa w drugiej połowie lat 90. Z radia płyną doniesienia o trawiącej kraj pladze porwań, odłączeniu Hongkongu od Wielkiej Brytanii, śmierci księżnej Diany i matki Teresy. Dla mieszkających na prowincji bohaterów ten medialny szum wydaje się jednak abstrakcją. Ich rzeczywistość to przemoc na ulicach, wegetacja w warunkach urągających ludzkiej godności oraz społeczna znieczulica. Gdy Horacia po spędzeniu pół życia w celi wychodzi na wolność, nikt nie raczy jej nawet przeprosić za decyzję skorumpowanego sądu. Ponurą wymowę filmu uwydatnia jego surowa forma: nieruchome, płaskie, czarno-białe kadry oraz brak muzyki ilustracyjnej. Gdy po trzech godzinach projekcji kamera na kilkadziesiąt sekund zostaje nagle wprawiona w ruch, można odnieść wrażenie, jakby w fabule nastąpił szokujący zwrot akcji.

Diaz celebruje momenty zastoju i monotonii, zmusza widza do skupienia się na sytuacjach, które pozornie nie popychają do przodu historii. Jakby wierzył, że tylko wtedy da się uchwycić prawdę o bohaterach i świecie dookoła nich. Czasem jego metoda przynosi wyśmienite rezultaty. Zdarzają się jednak momenty, które wystawiają naszą cierpliwość na próbę i ostatecznie nic nie wnoszą. Na minus trzeba także policzyć bardzo przeciętnie zagrane role drugoplanowe oraz szablonowego złoczyńcę – filipińskiego Janusza Tracza, który bez skruchy opowiada księdzu o potwornych uczynkach z przeszłości. Było, minęło – zdaje się mówić czarny charakter. Nie ma racji. Nierozgrzeszone winy mogą wrócić ze zdwojoną siłą, ciągnąc na dno także innych.






występują:

Charo Santos-Concio . . . . . . . . . . Horacia Somorostro
John Lloyd Cruz . . . . . . . . . . Hollanda
Michael De Mesa . . . . . . . . . . Rodrigo Trinidad
Noni Buencamino . . . . . . . . . . Magbabalot
Shamaine Buencamino . . . . . . . . . . Petra
Mae Paner . . . . . . . . . . Opiekunka
Mayen Estanero . . . . . . . . . . Nena
Marjorie Lorico . . . . . . . . . . Minerva

... i inni


montaż Lav Diaz

scenografia Popo Diaz

produkcja Lav Diaz, Ronald Arguelles, Kristine Kintana
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 5 użytkowników online :: 3 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 2 gości (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (23) było online pn paź 16, 2017 12:52 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Adante, Exabot [Bot], Heise IT-Markt [Crawler]
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig, supernova

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 12068 • Liczba tematów: 11734 • Liczba użytkowników: 9060 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: axubiruh

Dzisiaj jest czw lut 22, 2018 8:15 am