Stare niusy
Gorseciarka i rzeźbiarz.

Warszawa, 29 czerwca.


Ona była już wtedy właścicielką dwóch magazynów z gorsetami, on wchodził na pierwsze stopnie do świątyni sztuki, jako zapowiadający niezwykły talent rzeźbiarski. Poznali się w sposób hygieniczny... t. j. na wystawie hygienicznej, gdzie — mniejsza z tem, dość że stanęli na ślubnym kobiercu. Trudno było o więcej biegunowo-sprzeczną kombinacyę, ale małżeństwo jakoś kleiło się przez kilka lat.

Rzeźba czy gorsety.

Pewnego pięknego poranku, kiedy pani X. doszła aż do trzeciego magazynu, mającego w proch i nicość zamienić wszystkie jej konkurentki, zaczęły występować pierwsze niebezpieczne oznaki choroby wielkości. Pani X. doszła mianowicie do przekonania, że cały świat opiera się na... gorsetach, że poza tymi pancerzami mody nie może istnieć nic a nic, a tembardziej sztuka, dająca częściej ciernie, rzadziej kawałek chleba z masłem.

Przekonanie to chciała wtłoczyć w swego małżonka, który tymczasem w świecie artystycznym zajął jedno z pierwszych miejsc. Żądanie było prosto wyrażone: Rzuć rzeźbę i weź się do sprzedawania gorsetów.

Rozejdźmy się...!

Artysta wstrząsnął się na samą myśl tego sprofanowania iskry bożej, odmówił więc wręcz. Nie zaimponowało mu nawet to, że trzeci sklep gorseciarski zareklamował się jako dostarczający już swoje wyroby nawet do Afryki, jak na to wskazywała postać murzynki w oknie wystawowem, opancerzona gorsetem, nie zaimponował mu dobrobyt i pewny obiad, gdyby stanął za ladą i puszczał w świat jedwabne, półjedwabne, białe, żółte, niebieskie gorsety. Sztuka nie chciała się pogodzić z kramarstwem, więc padła z ust p. X. pierwsza propozycya:

— „Rozejdźmy się!"

Rozeszli się. Ona wróciła do przymierzania gorsetów, on do swojej pracowni.

Modelka w zatrzasku.

Wczoraj o godz. 11 rano do pracowni zgłosiła się modelka, polecona przez kolegę-rzeźbiarza. Dom jednak ten widocznie był dobrze obsadzony przez prywatnych donosicieli, bo nie upłynęło pół godziny, gdy do drzwi pracowni począł się ktoś gwałtownie dobijać. Rzeźbiarz przeczuł histeryczne napięcie swej małżonki, postanowił więc nie otwierać. Po półgodzinie, gdy wszystko ucichło, artysta wyszedł, zamknąwszy przezornie pracownię, a w niej modelkę.

Atak na pracownię.

Ale się przerachował. Połowica nie opuściła placu boju, lecz zaatakowała pracownię z innej strony, mianowicie od podwórza, na które wychodziło olbrzymie
okno w żelaznych ramach. Pani X. z tej strony rozbiła ogromną szybę i dzięki swej szczupłości dostała się na parapet między oknami, stamtąd przez wyżej znajdujący się lufcik, niby wąż mściciel, wślizgnęła się do wnętrza. Na to wszystko patrzyła osłupiała i nic nie pojmująca a przytem zamknięta modelka.

Na placu boju

Osłupienie prędko się skończyło, na głowę bowiem modelki poczęły spadać razy rączek ogarniętej szałem histerycznym pani X. „Mścicielka“ nie wiadomo za co i z jakiego powodu wyglądała strasznie. Elegancka suknia przez użycie niezwykłej drogi przez okno, cała w strzępach, twarz podrapana szkłem i ociekająca krwią, w ręku drzazgi z kosztownej parasolki, połamanej na plecach pierwszy raz w życiu obecnej w tej pracowni modelki.

Olbrzymia ta awantura, rozumie się, poruszyła cały ogromny dom na nogi. Wszystkie kucharki, młodsze, mieszkańcy, stróże przyglądali się tej nierównej walce pani, mającej pretensyę do kultury, z dziewczęciem, zmuszonem zarabiać na życie jako modelka. Po rozbrojeniu zaciekłej damy modelka zniknęła, sprawczyni zaś senzacyjnego zajścia w doróżce zasłoniętej, opuściła plac walki.

Wandalizm.

Jednak nie na długo, jak się następnie okazało. Oto co się stało: Wściekła gorseciarka przedzierzgnęła się w wandalkę. Około g. 6 wiecz. niewytłómaczonym narazie sposobem dostała się powtórnie do pracowni, może za pomocą podrobionego klucza i upatrzywszy sposobną chwilę, kiedy stróż towarzyszący jej, na chwilę się był oddalił, rozbiła jakiemś narzędziem jedno z większych dzieł, owoc dłuższej pracy artysty-rzeźbiarza, które to dzieło niedawno podziwiano na wystawie Zachęty Szt. Pięk., jako utwór rzetelnego talentu...

Ilustrowany Kurier Codzienny nr 148. - z dnia 2 lipiec 1911 roku
Troche humoru
WOALKA I BEFSZTYK

Woalka potęguje urok ładnej twarzyczki, ale... niekiedy bywa zbędna.
Niedawno pewien znany artysta jadł obiad w restauracji razem że swą czarującą mał­żonką. Ta ostatnia, po pewnej chwili, odło­żyła nóż i widelec, mówiąc z rezygnacją:
— Ten befsztyk jest niemożliwy! Nie mogę go przełknąć. To dziwne!
Nie dziwię się wcale — rzekł mąż ze śmiechem — przecież nie zdjęłaś woalki!

Co nowego?
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


W obręczy marzeń / Hoop Dreams (1994)
Dokumentalny, Obyczajowy, Sportowy / 2 godz. 50 min.
produkcja: USA
premiera: styczeń 1994

reżyseria: Steve James

scenariusz: Steve James, Frederick Marx

zdjęcia: Peter Gilbert
muzyka: Ben Sidran

Prawdziwa historia dwóch młodych chłopców, dla których największym życiowym marzeniem, a zarazem jedyną szansą na poprawę losu jest gra w koszykówkę. Williams Gatek Gatek Anrthur Agee w jednakowym czasie zostają przyjęci do prywatnej katolickiej szkoły. Obaj stają się członkami szkolnej drużyny koszykarskiej, ale na tym kończy się podobieństwo ich losów. Ponieważ Artura rodzina przeżywa problemy finansowe chłopak musi opuścić ekskluzywną szkołę i przenieść się do szkoły publicznej. Mimo to nie przestaje grać. Pozostający w ST Joseph William boryka się z innymi problemami. Jego zmartwieniem są kłopoty z kolanem. A jednak i on nie poddaje się
występują:

Curtis Gates . . . . . Brat Williama (on sam)
Emma Gates . . . . . Matka Williama (ona sama)
Arthur Agee . . . . . Gra siebie (on sam)
William Gates . . . . . Gra siebie (on sam)
Arthur 'Bo' Agee . . . . . Ojciec Arthura (on sam)
Sheila Agee . . . . . Matka Arthura (ona sama)
Bo Ellis . . . . . (on sam)
Dennis Doyle . . . . . (on sam)

... i inni
studio: KTCA Minneapolis, Kartemquin Films
źródło: filmweb
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 4 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 3 gości (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (64) było online pn wrz 24, 2018 9:15 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Heise IT-Markt [Crawler]
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig, supernova

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 13082 • Liczba tematów: 12747 • Liczba użytkowników: 9075 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Imm

Dzisiaj jest czw paź 18, 2018 8:42 am