Stare niusy
Na jedną kartę.

Pod grozą kul i granatów.

Oficer pełniący służbę przy aparacie radyotelegraficznym w muzeum oceanograficznem w Monte-Carlo zerwał się z miejsca... Pochylony nad aparatem, gorączkowo śledził słowa zbyt wolno ukazujące się na taśmie, wlepiwszy w nią szeroko rozwarte oczy. Oddech urywany a sapiący, naprężenie żył na skroniach i konwulsyjny nieledwie chwyt za rączkę aparatu, wszystko to znamionowało ogromne jakieś zdenerwowanie, a nawet lęk instynktowny.

Nareszcie po długiej jak wieczność chwili powstał i z drżeniem odczytał następującą depeszę:

Do Jego książęcej Mości Alberta II.

Jeżeli w przeciągu 90 minut nie zostanie mnie zwróconą suma 10.000 funtów szterlingów, które wyłudzono podstępnie odemnie w kasynie w grę oszukańczą, zasypię tę całą jaskinię gradem kul i granatów. Nie mam nic do stracenia, a wszystko do zyskania. Czekam na pokładzie do godz. 5-30 wieczorem.

Pedro Chymenez y Candida, kapitan I klasy krążownika „Albatros" rzeczypospolitej Equador.


Oficer zbladł i zapominając o subordynacyi, bez czapki i szabli wypadł na podwórze i w chwilę później meldował się dyżurnemu oficerowi przybocznemu księcia, żądając natychmiastowego przesłuchania. W pięć minut później wręczył księciu złowieszczą depeszę...

Zaszczytna misya.

Aby zrozumieć genezę tej niezwykłej depeszy, trzeba opowiedzieć, co ją poprzedziło.

Na trzy dni przed opisanym powyżej wypadkiem zawinął do portu "na jasnym brzegu“ krążownik rzeczypospolitej Equador, „Albatros“ pod wodzą kapitana Pedra Chymenez y Candida, wytrawnego wilka morskiego, doświadczonego i biegłego kapitana, nie złego zresztą, lecz
lekkomyślnego i kierującego się chwila człowieka.

Jako wysłannik swej Ojczyzny przybył do Włoch i objął komendę nad zakupionym świeżo krążownikiem. Chymenez spełnił polecenie. Objął w posiadanie i komendę krążownik, wypróbował jego sprawność i zawinął następnie do portu przy „jasnym brzegu“ czekając — w myśl udzielonej mu poprzednio instrukcyi — na dalsze rozkazy.

Przy zielonym stoliku.

Minął dzień cały od chwili zarzucenia kotwicy, a rozkazy nie przychodziły. Kapitana zabijała nuda. Nie mając nic innego do roboty zaglądnął do kasyna. Królewski przepych, zgraja uliberjowanych fagasów i magiczny dźwięk złota zrobiły swoje. Nieprzystępny wilk morski rozpalił się do gry. Gdy kilka pierwszych dziesięcio-frankówek kilkakrotne przyniosły żniwo, Chymenez ryzykował coraz więcej. Tuż przed zamknięciem salonów gry znalazł się w posiadaniu 20.000 franków. Ta wygrana — rzucona, jakby na przynętę — zgubiła go bez ratunku.

Kiedy nazajutrz rano szczęście nie dopisało, owszem kapitan przegrał prawie całą wygraną, popołudniu, nie obliczając następstw tego kroku, zaślepiony namiętnością, zabrał całą kasę okrętową i zasiadł do gry. Pod wieczór rzucił na stół ostatnie sztuki złota ze skradzionych 10.000 funtów szterlingów.

W chwilę później postawił na kartę resztki złota i resztki honoru...

Cichy szelest i warkot rulety... chwila strasznej niepewności, w czasie której serce bić przestaje... w końcu monotonny głos krupiera wyliczającego wygraną.

Stało się! Chymenez odszedł od stołu taczając się jak pijany. Wiedział, że idzie na straszną, bo rozmyślną i dobrowolną śmierć, boć przecie tylko w ten sposób mógł zmyć plamę na honorze.

Ryzykowny krok.

Kiedy niedługo później znalazł się w swej kajucie na krążowniku rzucił się bezwładnie na łóżko. Chociażby godzinę spokojnego snu po tych strasznych przejściach, a potem niechaj się dzieje co chce... Wkrótce zasnął snem kamiennym. Nad ranem obudziło go silne pukanie do drzwi; to majtek służbowy przynosił pocztę dla załogi, a wśród niej dwa listy do kapitana: jeden z oczekiwanym zresztą rozkazem odpłynięcia do ojczyzny, drugi od pozostawionej w domu ukochanej kobiety.

Po przeczytaniu obu z marmurowym na zewnątrz spokojem sięgnął kapitan po zawieszony nad łóżkiem rewolwer...

Nagle zmienił plan, odłożył broń morderczą, i nerwowym krokiem począł mierzyć kajutę...

Po pierwszym paroksyzmie rozpaczy i bolu następowała reakcya: myśl zemsty.

Nie podobna opisywać ile myśli i planów przesunęło się przez kilka następnych godzin przez mózg kapitana. Dosyć, że marzenia o zemście i rozkoszy ratunku pomieszane ze sobą, złożyły się na ryzykowny pomysł, owocem którego była wysłana do księcia Alberta depesza.

Nadspodziewany wynik.

Około godz. kwadrans na 6-tą wieczorem ujrzał spacerujący nerwowo po kapitańskim pomoście Chymenez zbliżającą się pospiesznie do krążownika łódź spacerową z kasyna. W chwilę później dwaj urzędnicy kasyna, sztywni i zimni, jakby świadomi swej misyi złożyli w ręce kapitana plik banknotów angielskich wartości 10.000 funtów. Odebrawszy pokwitowanie wyszli, zamieniwszy z odbiorcą sztywny ukłon...

Kapitan był uratowany. W chwil kilka później, rozkazał podnieść kotwicę, a w godzinę potem czarna smuga dymu na widnokręgu wskazywała drogę, którą kapitan powracał do ojczyzny.



Ilustrowany Kurier Codzienny nr 82. - z dnia 9 kwietnia 1911 roku
Troche humoru
PYTANIE ABSURDALNE
Gdy pewnego razu zapytano Jerzego Marra, dlaczego tak lubi piękne kobiety, odparł:
— Trzeba być ślepym. żeby się o to pytać.

Co nowego?
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista


The Valley of Love (2015)



DRAMAT | 1 godz. 31 min.
produkcja: Francja
premiera: 22 maja 2015



scenariusz i reżyseria: Guillaume Nicloux

zdjęcia Christophe Offenstein
montaż Guy Lecorne


Byli małżonkowie, Isabelle (Isabelle Huppert) i Gerard (Gerard Depardieu) nie widzieli się od wielu lat. Teraz, chcąc nie chcąc, spotykają się w kalifornijskiej Dolinie Śmierci, w smutnych okolicznościach. Wezwał ich tu nieżyjący od pół roku syn, Michael. W liście, który dostali po jego samobójstwie, poprosił ich, by przyjechali się z nim spotkać. Na przekór absurdowi tej sytuacji, decydują się wypełnić przygotowany przez niego program. Skazani na siebie, podążają za wskazówkami w piekielnym upale jednego z najgorętszych miejsc na Ziemi. Wkrótce poprowadzą ich także wspólne wspomnienia i krucha nadzieja, że gdzieś tam, po drodze, znów spotkają syna...



występują:

Gérard Depardieu . . . . . . . . Gérard
Isabelle Huppert . . . . . . . . Elle
Dan Warner . . . . . . . . Paul
Dionne Houle . . . . . . . . Kobieta
Aurélia Thiérrée . . . . . . . . Dziewczyna

... i inni
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 5 użytkowników online :: 4 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 1 gość (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (64) było online pn wrz 24, 2018 9:15 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Adante, Heise IT-Markt [Crawler], Tonder, zbroia
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig, supernova

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 13109 • Liczba tematów: 12774 • Liczba użytkowników: 9073 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Imm

Dzisiaj jest wt paź 23, 2018 9:08 pm