Stare niusy
Królewska żebraczka.

Na książęcym dworze. — Idylla miłosna. Pierwsze chwile uniesienia. — Wśród nędzy i głodu. - Cyrkowa diva. - Tragiczna śmierć małżonka. - W drodze do Europy.

Nie tak to dawne czasy, kiedy po ca­łym świecie rozniosły druty telegraficzne senzacyjną wiadomość, iż córka zmarłe­go przed kilku laty pretendenta do tro­nu hiszpańskiego Don Cariosa, księżniczka Małgorzata de Bourbon uciekła z domu rodzicielskiego z... hiszpańskim toreadorem El Sardenero.
Skandale w domach panujących były wtedy jeszcze czemś niezwykłem. To też wieść ta wywołała w świecie całym nie­bywałe zainteresowanie i ciekawość. Wszystkie dzienniki przepełnione były szczegółami z życia zakochanej pary, fo­tografiami i portretami obojga z różnych czasów i różnych okoliczności.
Historya na pozór prosta.
Młoda, bo zaledwie 18-letnia księżniczka, zdana na łaskę ochmistrzyń i guwernan­tek, psuta pochlebstwem i zmęczona ce­remoniałem domowym, równie silnie — a może i więcej jeszcze przestrzeganym, jak na dworach panujących, z duszy i serca rwała się ku swobodzie, zazdroszcząc zwykłym mieszczkom życia i warunków bytu, które znała tylko z okna karety.
Jeżeli dodamy do tego temperament południowy księżniczki i zwyczaje tamtej­sze znacznie swobodniejsze od naszych, to krok jej będzie można wprawdzie nie usprawiedliwić, ale do pewnego stopnia zrozumieć i tłómaczyć.
Rozkapryszona księżniczka, w chwili niezwykłego znudzenia i zniechęcenia ujrzała w czasie nieodzownej przy każdej narodowej uroczystości hiszpańskiej wal­ki byków, młodą i smukłą postać wybitnie przystojnego toreadora.
Jego sprawność i odwaga, zgrabność i elegancya ruchów, piękny kostyum i rycerska postawa, a nadto grad kwiatów i oklasków, którymi zasypano go po odniesionem zwycięstwie i pokonaniu prze­ciwnika, tak podziałały na rozbudzoną fantazyę młodej dziewczyny, że nie na­myślając się wiele, oddała mu bez za­strzeżeń dziewicze serduszko.
Usłużna panna służąca, zaufana zresztą powiernica radości i smutków swej wysoko urodzonej pani, doradziła to, co jak zresztą dobrze wiedziała jest najgorętszem życzeniem księżniczki: „Zobaczyć go i mówić z nim!“ Przy dobrych chęciach na wszystko jest rada.
W kilka dni później, drżąca z obawy i niepokoju księżniczka, przyjmowała w ustronnej altanie ogrodowej pierwszą wi­zytę ukochanego. Za nią poszła druga i trzecia i wzajemne, ostateczne porozu­mienie. O związku małżeńskim mowy być nie mogło. Pozostawała jedna tylko dro­ga, to jest potajemna ucieczka. Księ­żniczka, zakochana do szaleństwa, zde­cydowała się na ten krok ostateczny. Wszak uśmiechało jej się życie przy bo­ku ukochanego, wolne od wstrętnej i mę­czącej etykiety, zdala od znienawidzonych guwernantek i ochmistrzyń. Życie całe upłynie mi jak sen jaki złoty, jak roz­koszny poranek majowy. Czyż więc można się było jeszcze namyślać?
W kilka dni później dowiedział się świat cały o ucieczce księżniczki.
Świat ją potępił bez litości; jeszcze bardziej srogim okazał się ojciec, wykli­nając córkę i wyrzekając jej się na zawsze.

* * *

Młoda para, nie mając w pospiechu czasu na kościelny związek, odpłynęła najbliższym okrętem do Argentyny. Przy­znać trzeba, że oboje, decydując się na ten stanowczy krok w życiu, postąpili zresztą bez zarzutu.
Księżniczka, uciekając z domu, nie za­brała nic więcej, oprócz najpotrzebniej­szych własnych rzeczy, toreador, wzbity w dumę obecnością księżniczki, z którą łączyły go najściślejsze węzły, dumny był z jej towarzystwa i miłości, podobała mu się młoda i ponętna dziewczyna, zbyt go zresztą nęcił zaszczyt poślubienia królew­skiej córy, aby się zbyt długo namyślał. To też tuż po przyjeździe do Buenos-Aires poślubił ją urzędowo, nadając jej w ten sposób tytuł legalnej małżonki i rehabilitując ją do pewnego stopnia wo­bec świata.
Wkrótce jednak po ślubie poczęło się coś psuć w małżeństwie. Ona, egzaltowa­na i zapalona, pragnęła uniesień miło­snych i zachwytów, których u swego małżonka napotkać nie mogła. Nic dzi­wnego też, że po upływie krótkiego cza­su wkradły się w młode stadło niesnaski i nieporozumienia, oparte na poważnym gruncie wzajemnej różnicy pojęć i uspo­sobienia.
Młodą księżniczkę razić poczęły wady i prostackie nawyczki męża, temu znowu nie podobały się przeczulone „stany i transy“ egzaltowanej duszy księżniczki.
Pocieszali się zatem oboje jak mogli. Ona, przesiadując w skromnem nad wy­raz mieszkaniu, trawiła dnie całe w zgry­zocie i łzach, on znowu topił swój smu­tek w alkoholu i rozpuście.
W końcu doszło do tego, że maltreto­wana i bita przezeń księżniczka opuściła dom męża potajemnie i szukając chleba powszedniego wstąpiła do cyrku, jako baletnica.
Dwa lata spędziła w budzie cyrkowej, wlokąc się z miasta do miasta, byle tyl­ko zarobić na swe utrzymanie i po­trzeby.
Dwa lata ciężkiej i strasznej biedy, poniewierki i poniżenia do ostatnich gra­nic. wystarczyło jej jednak na to, aby uskładać sobie drobną kwotę na wszelki wypadek.
Co przez ten czas przeżyła, Bóg jeden wie; dość, że pewnego razu, powiedzia­wszy sobie „dosyć!“ rzuciła budę cyr­kową i ruszyła w podróż do Europy.
Los jednak miał dla niej jeszcze jeden cios gorzki i krwawy. Oto, gdy jechała koleją ku najbliższemu portowi, tuż za Buenos-Aires, pociąg przejechał jakiegoś człowieka, który dobrowolnie szukał w ten sposób śmierci. Gdy pociąg stanął i słu­żba zabrała się do złożenia poszarpanych zwłok obok toru, księżniczka wychyliła się oknem; by zobaczyć, co było powo­dem zatrzymania się pociągu w pustem polu. Wyjrzawszy, dostrzegła pod kołami wagonu, w którym siedziała, konwulsyjnym bólem wykrzywioną twarz... swego męża!
Obecnie przed kilku dniami przyby­ła do Rzymu i zamieszkała w gospo­dzie robotniczej w najuboższej dzielnicy miasta.

Ilustrowany Kurier Codzienny nr 198. 31 sierpnia 1911
Troche humoru
PODWÓJNA DOZA WIERNOŚCI.
Znane jest zamiłowanie Estelli Taylor do klejnotów. Podobno kiedyś oświadczyła mężowi:
- Jeżeli mi podarujesz na urodziny tę kolię, którą ci wczoraj pokazywałam u jubilera, będę ci dwa razy wierniejsza, niż dotychczas...

Co nowego?
No comments
Obrazek
Mr Ryszard Tiffany

Obrazek
ZAPOTRZEBOWANIA FILMOWE 

Filmy poszukiwane

Lista

Sieranevada (Cristi Puiu, 2016)


Cristi Puiu

Dramat / 2 godz. 53 min.

produkcja: Chorwacja, Francja, Macedonia, Rumunia, Bośnia i Hercegowina
premiera: 12 maja 2016

reżyseria: Cristi Puiu

zdjęcia: Barbu Balasoiu


W pierwszym dniu 69. Festiwalu Filmowego w Cannes Cristi Puiu (jeden z pionierów rumuńskiej nowej fali, nagrodzony w Cannes za "Śmierć pana Lazarescu") przedstawił film pod nic nieznaczącym i tak właśnie pisanym tytułem - "sieranevada". Kto w Polsce odważyłby się nakręcić podobny film o wiecznych kłótniach przy stole?
"sieranevada" budzi zazdrość. Chciałoby się zobaczyć podobny film polski, sfotografowany w jednym miejscu i czasie, niemal w skali jeden do jednego, jak niegdyś filmy duńskiej Dogmy. Byłoby to coś w rodzaju polskiego "Festen" - trzygodzinne piekło nieporozumień obejmujących wszystkie dziedziny: od PiS-u, przez religię i Smoleńsk, po komunizm i III RP, zmieszane z sytuacją światową i uchodźcami, a do tego solidnie podbite animozjami i rodzinnymi sekretami.
(...)
W filmie Puiu rozstrzał tematów jest mocno, trochę może za bardzo ustawiony pod zachodniego widza: (11 września, zamach na "Charlie Hebdo"). Ostro, ale nieco schematycznie wypadł temat religijny. Osią sytuacyjną jest zjazd rodzinny - tradycyjna konsolacja 40 dni po śmierci pana Emila, ojca głównego bohatera filmu, którego oczami oglądamy całe wydarzenie.

Ksiądz prawosławny ma odprawić domowe, skądinąd piękne nabożeństwo. W "sieranevadzie" liczna rodzina z przyległościami czeka na księdza, który się spóźnia. Ale w trakcie tego czekania zaczyna się sypać rodzinna fasada. Wszyscy do wszystkich mają pretensje. Nie mogą być ani razem, ani osobno. Co chwila trzaskają drzwi w ciasnym mieszkanku. Dziecko się drze. Słychać płacz kobiet.
(...)
Forma filmu jest nieprzewidywalna. Aktorstwo znakomite. Widz ma wrażenie, że przebył z tymi ludźmi cały ten straszny dzień. Natomiast treść - jeśli wczytać się w sens dialogów - jest nieco schematyczna.
Manierą rumuńskiego kina ostatnich lat stała się ostra jazda na Cerkiew prawosławną. Można pojąć polityczne uzasadnienie tej tendencji: hierarchia prawosławna szła bardziej z władzą, w przeciwieństwie do Kościoła greckokatolickiego. Ale nieco sztampowe wydaje się to, że każde pojawienie się księdza w rumuńskim filmie musi wywoływać śmiech lub zgrozę.
Cristi Puiu daje w filmie krótki kurs historii najnowszej Rumunii, kiedy to wyzwoliciele od reżimu Ceau escu sami okazali się dalecy od demokracji. Czy doczekamy czasów, gdy we wschodnioeuropejskich filmach zarówno ksiądz, jak i komunista będą występowali bez cudzysłowu?



występują:

Mimi Branescu . . . . . Lary

Mirela Apostu . . . . . Doamna insarcinata
Eugenia Bosânceanu . . . . . Vecina in varsta
Ilona Brezoianu . . . . . Cami
Ana Ciontea . . . . . Aunt Ofelia
Ioana Craciunescu . . . . . Mrs. Popescu
Valer Dellakeza . . . . . Preotul
Aristita Diamandi . . . . . Vecina
Dana Dogaru . . . . . Mrs. Mirica
Bogdan Dumitrache . . . . . Relu

... i inni
Na tej witrynie nie ma forów.

Zaloguj się  •  Zarejestruj się

Kto jest online

Jest 3 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 2 gości (wg danych z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników (23) było online pn paź 16, 2017 12:52 pm

Zarejestrowani użytkownicy: Tonder
Legenda – kolory grup: klasykanin, azraella, caligari, zelig

Urodziny

Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Statystyki

Liczba postów: 11723 • Liczba tematów: 11389 • Liczba użytkowników: 9056 • Ostatnio zarejestrowany użytkownik: gogi

Dzisiaj jest wt gru 12, 2017 11:33 am